Bez kategorii

Rok 2017 czyli Luter, Lenin, Stasiuk i bombardowanie Drezna wg Frljica.

 

Mamy rok 2017, rok okrągłych rocznic wydarzeń, które do dzisiaj kształtują rzeczywistość wielu  narodów. Również naszego. Ale nie wszystkie rocznice są widoczne w przestrzeni publicznej a te, które są widoczne, niekoniecznie są widziane – w prawdzie.
Tak więc rok 2017 to 500-lecie wystąpienia Martina Lutra z jego tezami w Wittenberdze, 300-lecie powołania do życia Wielkiej Loży Londynu w gospodzie „Pod gęsią i rusztem” czyli „początek nowoczesnej masonerii”.

Również w tym roku obchodzimy 300-lecie Koronacji Obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej i 100-lecie Objawień Matki Boskiej w Fatimie. Jak również 100-lecie „oddania strzału z pancernika Aurora” czyli rozpoczęcie rewolucji październikowej w Rosji i wypłynięcie „osobowości wieku” Włodzimierza Lenina.

Przy okazji dodam od siebie, że w roku 2017 mija 1000 lat od heroicznej polskiej obrony Głogowa przed wojskami cesarza Henryka II niemieckiego a także 1000 lat od wielkiego sukcesu wojsk polskich, które w kontrataku ścigały wojska niemieckie aż  aż na tereny „między rzekami Łabą i Muldą” a to jest trochę na zachód od miasta Norymberga.
W tym roku mija też ciekawa i obchodzona „przez nikogo” ale za to bardzo pouczająca 900 rocznica konsekrowania Opactwa Augustianów w Merton, hrabstwo Surrey,  Anglia – za rządów króla Henryka I.  Historia tego Opactwa to wielka nauka o tym, jaki wpływ mają błogosławieństwa w budownictwie: budowę rozpoczęli Bracia Augustianie  w 1100 r. a  konsekracji dokonano  w 1117 r. Do tego  Opactwa wstąpił w 1125 młody mnich Nicholas Breakspeare, który został Papieżem Hadrianem IV (1154 r. ) a w 1130 r. – Thomas Beckett.

Minęło ponad 400 lat i w 1538 r. i za rządów Henryka VIII zostało ono zdewastowane i rozszabrowane.  Następnie materiały budowlane z Opactwa zostały wykorzystane do rozpoczętej budowy wymarzonego przez Henryka VIII Pałacu Nonesuch. Pałac Nonesach miał być wybudowany na terenach wyburzonej wcześniej wsi i kościoła . Pałac miał być symbolem wielkości i glorii dynastii Tudorów. Skończyło się na tym, że  królowa Anna sprzedała go księciu Arundel w 1556 r.  a w 1660 został on skonfiskowany przez króla Karola II Stuarta. Król w  1670 r. podarował gigantyczny pałac  swej faworycie  Barbarze Castlemaine. A ta czarodziejka   już w 1682 r. rozebrała pałac i sprzedała materiały za długi karciane. Dzisiaj na miejscu Opactwa Merton znajduje się Sainsbury’s supermarket.

Może to złośliwe, ale w losach tego pałacu widzę „wkład Martina Lutra do cywilizacji europejskiej”: Oczywiście niesłusznie.
W sumie tematu okrągłych rocznic by nie  było, gdyby nie śledzenie karier panów Olivera Frljica – reżysera teatralnego i dyrektora teatru narodowego Chorwacji  i Andrzeja Stasiuka  pisarza i wydawcy w niemieckojęzycznej „strefie kulturalnej”.

Andrzeja Stasiuka można znaleźć na strona internetowa  niemieckiego wydawnictwa Suhrkamp Verlag AG z siedzibą w Berlinie,  które od 2000 r.  15 dzieł literackich pana Stasiuka, podobnie jak dzieł Stanisława Lema i Wisławy Szymborskiej.

Wydawnictwo Surhkamp  celebruje dwie okrągłe rocznice: „”500  lat Reformacji” wydając dzieła wszystkie Martina Lutra oraz kilka tytułów na temat jego dzieła i roli w historii.

Obchodzi też nawet bardziej okazale setną rocznicę rewolucji październikowej wydając aż 14 książek ,  tym Włodzimierza Lenina „Rewolucja i polityka”, Sławoja Żiżka „Die Revolution  stert bevor- Dreizehn Versuche über Lenin” a także listy Maryny Cwietajewej i powieść radzieckiego pisarza Andrieja Płatonowa pt. Baugrube (Wykop).
W przypadku radzieckiego pisarza Płatonowa to jest on „tematem wiodącym” obchodów rewolucji w przypadku Suhrkamp Verlag  AG. Jest on a wraz z nim przesławna rewolucja październikowa przybliżany czytelnikom niemieckim w serii wykładów pt. ”Utopie und Gewalt.Werk und Wirkung des Schriftstellers Andrei Platonov’”.  Jeden z takich wykładów przeprowadził do spółki z panem Volkerem Weikselem redaktorem czasopisma „Osteuropa”  pan Andrzej Stasiuk pisarz i właściciel prywatnej firmy, co zostało uwiecznione serią zdjęć. Nie wiemy, co mówił pan Andrzej Stasiuk o Andrieju Płatonowie i o rewolucji Październikowej, ale może warto poznać choćby fragment życiorysu tego sowieckiego pisarza aby uświadomić sobie, co próbują stręczyć kolejnemu pokoleniu Europejczyków jego elity.

Andriej Płatonowicz Klimentow pseudonim Płatonow urodził się  w 1899 r. w rodzinie maszynisty kolejowego w Woroneżu. W tamtych czasach  maszyniści w carskiej Rosji należeli do elity robotniczej. Z tym, że starszy Klimentow miał 11 dzieci do wykarmienia. Mimo to najstarszy syn Andriej nie poszedł w wieku 11 lat do pracy celem utrzymania rodziny (jak pisze polski docent wiki)  ale do 14 roku życia uczył się w 4-klasowej szkole publicznej.  Od 15 roku życia zaczął brać dorywcze prace na kolei lub  w różnych fabrykach Woroneża. W roku 1918 wstępuje na wydział elektryczny Woroneżskiej Wyższej Szkoły Kolejowej, ale naukę przerywa i wstępuje do Komitetu Rewolucyjnego Południowo-Wschodnich Kolei a konkretnie do redakcji czasopisma „Droga Żelazna/Kolejowa” jako korespondent wojenny.

A już w 1919 r. wstąpił do RKKA czyli do Robotniczo-Chłopskiej Armii Czerwonej jako „strzelec”. Nie wiemy czy przybył w  sierpniu 1920 r. pod Warszawę. Latem 1921 r. ukończył Wyższą Szkołę Partyjną i napisał  ważną broszurę pt. Elektryfikacja.    W tym czasie jego tatko maszynista zdołał już w 1920 r. otrzymać tytuł „Bohatera pracy” a drugi raz w 1922 r.  Młody Klimontow-Płatonow zostaje doceniony przez władzę radziecką  w tym roku jako poeta: wydała  mu tom wierszy. Wiersze zostają wydane w mieście Krasnodar w sercu Kubania, które dało Rosji w I WW 37 pułków kozackich. Kubań   w latach 1918-1920 był rządzone przez Kozaków jako Kubańska Republika Ludowa. Wcześniej próbował Kubań utrzymać generał Anton Denikin na czele Armii Ochotniczej. Ale nic z tego nie wyszło. W próbie zdobywania Krasnodaru Generał Denikin zginął.  Kozacy rozjechali się do domów a Armia Czerwona weszła do Krasnodaru i dzięki temu Płatonow mógł tam wydać wiersze.

Warto też dodać, że w 1922 r. rodzi się przyszłemu pisarzowi jedyny syn a kilkaset kilometrów na północny wschód od Krasnodaru –  zostaje ostatecznie zmasakrowane Tambowskie Powstanie Chłopskie, które wybuchło w historycznym dniu 15 sierpnia 1920 r. w banalny sposób: w jednej wsi rozgoryczeni chłopi pogonili rewolucyjny oddział rekwizycyjny. Był to jeden z całej serii aktów przemocy i grabieży wobec bardzo dobrze prowadzącego gospodarkę rolną miejscowego Kozactwa.

Powstanie było oddolne i niezwykle skuteczne: zostało zorganizowane w 3 armie powstańcze grupujące 14 pułków piechoty i 5 pułków kawaleryjskich – łącznie około 50 tysięcy ludzi plus poparcie całego chłopstwa guberni Tambowskiej.. Do lutego 1921 r. powstańcy wyczyścili  z czerwonych całą Gubernię Tambowską: do rewolucji – spichlerz Rosji i Europy. Na terytorium opanowanym przez powstańców znajdowało się rodzinne miasto pisarza sowieckiego Płatonowa – Woroneż.

Dowódcami powstania  byli: do 1921 r. pułkownik carskiej armii Piotr Tokmakow a do końca w 1922 r. bracia Antonow: Dmitrij Stiepanowicz ur. 1896 r. członek sztabu powstańczej armii i Aleksander Stiepanowicz. Ci ostatni zginęli 22 lipca 1922 r. w obławie Czeka, wyskakując pod ogień karabinu maszynowego z podpalonej chałupy. Wcześniej marszałek Tuchaczewski, mający za zadanie zlikwidować powstanie, zastosował przeciwko chłopom tambowskim zarówno ciężkie działa, samoloty i artylerię a jak to nie pomogło, broń chemiczną i masowe wysiedlanie całych wsi do gułagów, w tym w szczególności rodzin rozpoznanych uczestników powstania.

W takich okolicznościach przyrody rewolucyjny korespondent Płatonow wydał swoje wiersze w Krasnodarze w 1922 r. a w grudniu 1926 r. rewolucyjny korespondent i tym razem   spec od melioracji zostaje wysłany do spacyfikowanego na amen Tambowa, gdzie pozostaje do 1927 r. i gdzie rodzą się dzieła takie jak: „Człowiek –istota nieznana”, „Epifańskie śluzy” (bo on był wysłany do Tambowa jako spec od melioracji) i „Miasto Gradów”.
A w roku 1929-1930 – dwa jego najważniejsze dzieła: „Wykop” i „Czewengur”.
W PRL Płatonow był lansowany już w latach 50-tych przez absolwenta Państwowego Pedagogicznego Instytutu im. Hercena w Leningradzie (studia 1949-1953) i pracownika Instytutu Rusycystyki Uniwersytetu Warszawskiego tow. Rene Śliwowskiego. Z tym, że zbiór 4 opowiadań po raz pierwszy został wydany w 1950 r. w Polsce pt. „Żołnierskie serce” a potem tłumaczyli go Andrzej Drawicz, Seweryn Pollak i inni.

A teraz w Niemczech lansuje go w towarzystwie dr Volkera Weichsela pan Andrzej Stasiuk.  Obawiam się, że być może obu panom umknęło Powstanie Tambowskie w życiu pisarza radzieckiego. Wystarczy spojrzeć na długą listę autorów publikowanych w czasopiśmie „Osteuropa” przez redaktora Weiksela. Mamy tu i pana Adama Michnika i sp. Geremka Bronisława. Jest też pani Jadwiga Staniszkis oraz pani Zofia Wóycicka  i pan Aleksander Smolar. Można  tam też przeczytać artykuł pani Agnieszki Kublik w numerze 1-2/2016 pt.”Auf Linie Gebracht. Polens offentlich-rechtlicher Rundfunk unter PiS-Kuratel”. ( Polskie publiczno-prawne radio pod kuratelą PiS).

Ci państwo nie są jedyni. Nazwisk autorów publikowanych w czasopiśmie „Osteuropa” jest ponad setka: od Dubrownika do Petersburga przez Pragę i Warszawę, nie mówiąc o Wołowcu.

Podobnie jest w Suhrkamp Verlag, gdzie „w banku danych” jest ponad 900 nazwisk autorów, z tym, że przedstawicieli Osteuropy jest stosunkowo niewielu.  Co nie powinno dziwić, bo jest to wydawnictwo oferujące głównie niemiecką literaturę klasyczną, pisarzy żydowskich i literaturę południowoamerykańską. Nazwa firmy pochodzi od nazwiska właściciela pana Petra Suhrkampa,  który zaczął karierę w księgarstwie w 1932 r. w wydawnictwie S.Fischer Verlag  i miał dość skomplikowane przygody z właścicielami przy okazji tzw. aryizacji firmy po dojściu Hitlera do władzy. Kiedy nowa władza zaczęła zaczęła wdrażać swoje „reformy” właściciele wyjechali zbierając część firmy. A druga część  została „pod zarządem pana Suhrkampa”. Pan Suhrkamp nawet był aresztowany w 1944 r. przez Gestapo i wylądował w obozie koncentracyjnym, ale wyszedł żywy a i firma była. Pozostał mały problem z rodziną Fischerów, którzy chcieli odzyskać swoją firmę, ale okazało się, że pan Suhrkamp ma nieco inny pogląd na tę sprawę. Doszło do spraw sądowych i do tajemniczej ugody poza-sądowej, po której i tak pan Suhrkamp ze swoim mentorem Hermannem Hesse i kasą szwajcarskiej  rodziny Reinhart – założył  w 1950 r. swoją  firmę pod własnym nazwiskiem a Fischerom pozostawił wydmuszkę, bowiem 33 autorów  z  48  w tym Bertold Brecht i Hermann Hesse odeszło za Suhrkampem. Firma z największymi nazwiskami na pokładzie (Thomas Mann, Marcel Proust, Ernest Hemingway) rozwijała się burzliwie.

Pan Surhkamp na emeryturze polubił bardzo wyspę Sylt, na której jego czwarta żona  posiadała chatkę, jaką otrzymała na otarcie łez od swego poprzedniego bardzo bogatego męża. Wyspa Sylt to ta, na której mógł był spotkać od 1951 r. burmistrza miasteczka Westerland –SS Brigadefuehrera  Heinza Reinefarta, który w 1944 r. znalazł się na „gościnnych występach” na Woli w Warszawie

Minęły lata i niestety firma musiała w 2013 r. ogłosić bankructwo.A obecni właściciele , jak widać na stronie internetowej  Suhrkamp Verlag AG Berlin politycznie zaangażowani i jednakowo  uroczyście obchodzą rocznicę  „500 lat niemieckiej  Reformacji”  i  „100 lat Rewolucji Październikowej”. Na bestsellerów liście wydawnictwa są L Martina Lutra „Martin Luthers Teufeleien” oraz Andrieja Płatonowa „Wykop”. Na „Lenina” Ossendowskiego nia ma szans. No gdzie! Nie ten „poziom”. Zwłaszcza „poziom prawdy”.
Również zaangażowana politycznie  okazała się duma niemieckojęzycznych feministek – pierwsza kobieta reżyser i dyrektor artystyczny teatrów niemieckich i austriackiej – absolwentka PWST w Krakowie  urodzona w Częstochowie pani Anna Badora : „Austriaczka Roku” 2011,  szefowa wiedeńskiego teatru  i osoba lansująca od kilku lat w teatrach niemieckich i austriackich panów Andrzeja Stasiuka i Olivera Frljica dwóch artystów bardzo wyrazistych politycznie.

Pani Badora przez 15  lat reżyserowała i z czasem zarządzała kilkoma  bogatymi  teatrami w dużych niemieckich miastach.  W latach 1991-1995 w Moguncji a w latach 1996-2006 była dyrektorem Schauspielhaus w Duesseldorfie. W latach 1986-1991 reżyserowała kolejno w szwajcarskiej Bazylei oraz w Monachium, w Wiedniu i w Darmstadt. A w latach 2006-2014 była dyrektorem artystycznym i reżyserem w teatrze w Grazu.
No i  okazało się, jak przynajmniej informowała w swojej korespondencji z Wiednia w 2014 r. pani Beata Dżon w tygodniku Przegląd:”…Badora może dalej mówić ze sceny o trudnych tematach, bo ma pozycję. Dlatego może też wspierać wolność słowa zagrożoną na Węgrzech premiera Orbana. Węgierski reżyser i scenograf Victor Bodo , z którym już wcześniej współpracowała, nie może działać w ojczyźnie, bo cenzura niszczy autorów i teatry, choć nie wprost. Nie otrzymują po prostu środków na przedstawienia.Badora czuje się w obowiązku, mimo nie najłatwiejszych realiów finansowych, wspomóc kolegów- w imię prawa do wypowiedzi artystycznej. I zaprasza ich do Grazu. To zawodowa solidarność…”.

Nie wiem, czy pani Badora rzeczywiście wyrażała takie poglądy.  Natomiast pani Badora jaki reżyser i dyrektor artystyczny  teatru w Duesseldorfie już w sezonie 2004/2005 umieściła w programie teatru  sztukę  pt. „Noc. Słowiańskogermańska tragifarsa medyczna” autorstwa Andrzeja Stasiuka i w reżyserii Mikołaja Grabowskiego. Było to lansowane jako koprodukcja z Teatrem Starym w Krakowie. Była to rzecz o „polskich złodziejach samochodów w Niemczech i o niemieckich jubilerach”. Albo podobnie. Historia milczy o skali sukcesu. ž

Po latach jako dyrektor artystyczny i reżyser Schauspielhaus w Grazu wystawiła na podstawie tekstu Andrzeja Stasiuka  sztukę pt. Thalerhof. Miała to być historia z czasów I wojny światowej opowiadająca o „obozie dla internowanych w okresie 1914-1917 – osobach sprzyjających Rosji z Galicji i Bukowiny”. Było tych internowanych ok.14 ooo i mieli tam strasznie cierpieć. Dzisiaj Thalerhof to lotnisko a śladu po obozie internowania – nie ma. A duet Badora-Stasiuk  mieli „przerywać milczenie”.
Wcześniej, bo w sezonie 2012/2013 w teatrze pani Badory została wystawiona sztuka „Where Do You Go To, My Lovely” Olivera Friljica  a w sezonie 2014/2015 pan Oliver Frljic reżyserował  sztukę Georga Buechnera „Woyzeck”.

Pan Oliver Frljic , w latach 2014-2016 dyrektor Teatru Narodowego Chorwacji  w tym sezonie odnalazł się na scenie niemieckiej i  w styczniu 2017 r. rozpoczął w Staatstheater Dresden Kleines Haus wystawianie ze swoim zespołem dzieła pt. Requiem für Europa”, w której interesującym elementem scenograficznym jest wisząca nad sceną duża drewniana deska, w której wyrzeźbiony jest napis: „13 February 1945”. Co się dzieje to mniejsza z tym. Ważne jest,  że performer-buntownik Oliver Frljic pochylił się nad niemiecką traumą i przyłączył się do drezdeńskiego bólu, który ciągle trwa w związku z bestialskim bombardowaniem dywanowym tego miasta przez samoloty Aliantów na rozkaz diabolicznego „Bombera Harrisa”, Brytyjczyka.
Poza tym jest wymieniany w repertuarze Rezidenz Theater w Monachium, gdzie reżyseruje dzieło pt. „Balkan Macht Frei” (Wcześniej z tym „projektem” był wymieniany w repertuarze 2014/2015)
i to nie jest dzieło  o przestępstwach Niemców na Bałkanach ani o współsprawstwie Chorwatów w Holocauście. To jest o tym, jak nie mogą się pozbierać po upadku komunizmu narody Europy Środkowej. Znaczy Mitteleuropy. Mowy nie ma, aby pan Frljic wyciągnął jakiegoś antysemickiego autora niemieckiego i zrobił „na kanwie” jego dzieła niemieckim teatromanom jakieś wielkie zbiorowe moralne rachunki sumienia. Wcześniej z tym „projektem” był wymieniany w repertuarze 2014/2015 w Rezidenztheater w Monachium, co z aprobatą odnotował Goethe Institut.
Jak próbował to zrobić w Teatrze Starym w Krakowie z „Nie-Boską Komedią” i z Zygmuntem Krasińskim, co doprowadziło czołowych aktorów  teatru (Anna Dymna m.in.) do trzaśnięcia drzwiami a dyrektora Klatę do wstrzymania premiery i zablokowania wypłaty gaży.
Można tak jeszcze długo o sukcesach pana Olivera Frljica na niemieckich i austriackich festiwalach teatralnych w początkach jego kariery ale najciekawszy jak dla mnie jest jego wywiad z 2012 r. dla pana Igora Ružica (Balcan Contemporary) a konkretnie odpowiedź na jedno pytanie: „Czy pan wierzy w demokrację?”. Odpowiedź pana Frljica brzmi następująco:”… Nie. Ja wierzę w zbrojny opór. Chociaż jest to paradoks, gdyż jestem pacyfistą i nigdy nie służyłem w armii oraz uciekłem przed wojną. Realna zmiana może być uzyskana tylko przez zbrojny opór, to jest zresztą napisane na końcu Manifestu Partii Komunistycznej. Dysproporcja sił jest taka, ze to zostawia tylko jedno rozwiązanie. Oczywiście ta idea jest bardzo niepopularna dzisiaj, chociaż liberalna demokracja pozwala na bombardowania Iraku i Afganistanu i może żyć odwrócona tyłem od robotników na Dalekim Wschodzie (..). Niestety, system nie rozumie żadnych innych argumentów jak ten uzbrojony. Możemy pokojowo oprotestować wszystko, co chcemy, każdego dnia, ale żadna zmiana nie nastąpi…”.

Pan Oliver Frljic okazał się komuchem i zwolennikiem użycia siły przeciw „systemowi” jak za dawnych stalinowskich czasów w ZSRR, Jugosławii czy III Reichu lub NRD. To jest ten styl myślenia i działania. I z tym pielgrzymuje do Krakowa i do Warszawy.  W stosunku do Niemców i Austriaków siły nie musi używać. On jest ich pieszczochem, który ma podbudować tezę, że ta cała Mitteleuropa to jest jeden wielki, zacofany bałagan, który może zostać uporządkowany jedynie przez cywilizację wyższą, na przykład niemiecką, sorry, europejską. Jeśli trzeba, to w imię wyższych celów opisanych w Manifeście Partii Komunistycznej – z użyciem siły.

I dlatego nie  dziwią wyrazy solidarności dla pana Frljica w związku z aferą w Teatrze Powszechnym w Warszawie – z Gorki Theater z Berlina,  gdzie wiodącą siłą reżyserską jest pani Yael Ronen lansowana w teatrach austriackich przez panią Annę Badorę. Dyrektorzy teatrów niemieckojęzycznych i klienci niemieckiego/austriackiego budżetu – łączcie się. Czy jakoś tak.

 

http://dzieje.pl/aktualnosci/rok-2017-wazne-rocznice-historyczne

http://www.suhrkamp.de/jahre_russische_revolution_1417.html

http://www.suhrkamp.de/lutherjahr2017_1400.html

http://www.suhrkamp.de/autoren/andrzej_stasiuk_4724.html

http://www.suhrkamp.de/autoren/?al_s=&al_role=&al_order=n&al_sort=1&al_filter=s&al_filter_2=&list_from_al=691

http://www.suhrkamp.de/mediathek/platonow-lektueren_iii_andrzej_stasiuk_1249.html

https://www.zeitschrift-osteuropa.de/autoren/

https://www.zeitschrift-osteuropa.de/autoren/8080_agnieszka-kublik

https://www.tygodnikprzeglad.pl/najpierw-anna-potem-sobieski/

http://www.e-teatr.pl/pl/programy/2014_05/63284/noc_teatr_stary_krakow_2005.pdf

http://www.polonika.at/index.php/miesiecznik/kultura/1010-thalerhof-a-stasiuka-w-schauspielhaus-graz

http://www.schauspielhaus-graz.com/team-detail/oliver-frljic

http://www.die-deutsche-buehne.de/Kritiken/Schauspiel/Dresden+Requiem+fuer+Europa/Fragen

http://www.balcancancontemporary.net/article.php?id=172

http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/237338.html

29 komentarzy do “Rok 2017 czyli Luter, Lenin, Stasiuk i bombardowanie Drezna wg Frljica.

  1. W życiu nie widziałam niczego, co wyreżyserował Frljic i mało prawdopodobne, żebym zobaczyła, chociaż podobno na starość się z człowiekiem różne rzeczy dzieją. Za to Stasiuka próbowałam kiedyś czytać i jeśli ktoś tego nie robił, to oświadczam, że śmiało może sobie darować. Notka jest fantastyczna. Chylę czoła przed erudycją autorki.

  2. Dzięki za dobre słowo. Oglądanie tego, co pokazuje na scenach teatralnych Frljic ale też generalnie teatry niemieckie i austriackie daje efekt męczącej monotonii, bo te wszystkie inscenizacje wyglądają jak (sorry)” burdel po przejściu dowolnej armii”: wszystkie dziewczyny częściowo rozebrane i potargane. Ale wcale nie takie „zgwałcone”.
    Większym wstrząsem jest świadomość, że niemiecki podatnik opłaca lansowanie 100-lecia wybuchu rewolucji październikowej ale nie jako tragedii cywilizacyjnej i nieszczęścia dla narodów zamieszkujących dawne Imperium Rosyjskie, ale jako „pozytywny fakt na drodze światowego postępu”. I że niby ten cały Płatonow to taki „prawie dysydent był”. To tak, jakby ten cały komunizm nie cofnął się nawet na centymetr. I wtedy przypomniało mi się Powstanie Tambowskie i notka musiała powstać. A Frljic okazał się po prostu teatralnym Żiżkiem czyli dinozaurem mentalnym.

  3. Niemcy wydają się w ogóle dość specyficznym narodem, o ile wierzyć powszechnym opiniom. Ciekawa jestem, czy przeciętny podatnik niemiecki, o którym Pani wspomina jest równie ogłupiony lewacką narracją, jaką można zaobserwować u nas. Co Ci niemieccy zjadacze chleba myślą o tym, co się u nich dzieje. Lansowanie rewolucji październikowej jako „pozytywnego faktu na drodze światowego postępu” wydaje mi się nieprzypadkowe i nie dotyczy to jedynie Niemiec. Spekuluję oczywiście, bo mam na ten temat za małą wiedzę. Natomiast uważam, że to bardzo ważne, że wychwytuje Pani obecność takich procesów. Dla wielu ludzi – dla mnie również – nie zawsze są one czytelne. Pozdrawiam serdecznie.

  4. Jak się cieszę, że Cię tu widzę! I jak zwykle w niebotycznej formie…

    Witaj, Pantero!!!

  5. @Pink Panther

    Witam serdecznie. Jak zwykle wspaniała notka:) Dziekuję.

    2017 rok to także 300 lecie „oficjalnej” masonerii.100 lat temu w Rzymie odbyła się manifestacja z okazji 200-lecia powstania masonerii. Burmistrz Rzymu, Ernest Nathan, wielki mistrz masoński zarządził obchody rocznicy. Idąc z czarnym sztandarem giordano-brunistów, na którym był znak Lucyfera, depczącego św. Michała Archanioła manifestanci krzyczeli: „Diabeł będzie rządził w Watykanie, a papież będzie jego szwajcarem”
    Stawiali na rewolucje, otwartą walkę, terror.
    Za niemieckie i żydowskie pieniądze.

    Po klęsce Hitlera i „bankructwie” bolszewizmu zmienili metody, broni nie złożyli – ci sami, jako różowi socjaliści walczą z chrześcijaństwem przez media, „teatr, literaturę i sztukę”, lansują demoralizację, gender. Z szambem i golizną włażą wszędzie, nawet do opery.
    Za niemieckie i żydowskie pieniądze.

    Dodam Elfriede Jelinek, austriacką pisarkę, lewaczkę i feministkę, laureatkę Literackiej Nagrody Nobla w roku 2004. „Śmierć i dziewczyna” we Wrocławiu i nowoczesny Mieszkowski. Pożałowania godna propaganda porno.
    W Bydgoszczy w Teatrze Polskim (sic!) w 2016 roku dyr. Paweł Wodziński ( znany z wystawienia „Wolnej Trybuny” Christiana Skrzyposzka ) zaprosił Chorwata Olivera Frljića ze „sztuką” „Nasza przemoc i wasza przemoc”.
    To nic innego, jak finansowana za nasze pieniądze (niestety) ofensywa szamba!
    Pozdrawiam
    Sursum Corda, mimo wszystko i na przekór!

  6. Ale żeby takie długie notki! No skandal! Że też milicji nie ma na takich!

  7. Pod pojęciem wolności promujemy zanik wartości i autorytetów
    a zaczniemy kochać dyktaturę .

  8. @Cogi, Myślę, że przeciętny Niemiec nie zwraca uwagi na te rzeczy, bo to jest drobiazg w stosunku do reszty wydatków na kulturę. Wolą nie zwracać uwagi i się nie wychylać. Natomiast wydają dużo kasy na muzykę klasyczną: filharmonie, opery, koncerty w kościołach. Poza tym to naród edukowany w kierunku zainteresowania sportami i klubami towarzyskimi w rodzaju towarzystw śpiewaczych. Na to też idzie spora kasa. Natomiast teatr to jest wizytówka państwa niemieckiego i przekaz, że „Niemcy też są bardzo nowocześni”. A nawet „bardziej”. Ale generalnie stali bywalcy teatrów gardzą obecnym „teatrem nowoczesnym”. Z tego, co wiem z rozmów.

  9. @Propatrian,
    Ja też się bardzo cieszę! Dopiero dzisiaj pod presją udało mi się zupełnie przez przypadek wreszcie otworzyć okienko, dzięki któremu mogłam wkleić notkę. Wcześniej też było mi głupio rzucać się do komentowania, kiedy żadnej notki nie było. PS. Dla towarzystwa Cygan dal się powiesić, jak mówi przysłowie:))

  10. No to ja zaraz napisze do Rolexa i będziemy prawie w komplecie!

    Serdeczności

  11. @Cisza,
    Witam serdecznie:)) To towarzystwo nie złoży broni, bo jak się tam raz wdepnie, to raczej nie ma wyjść awaryjnych. Natomiast kraje macierzyste tych organizacji wchodzą w fazę zmierzchu, bo wchodzą w fazę, kiedy wymuszane przez nich reformy społeczne, które były eksperymentami przeprowadzanymi na żywym organizmie, dają gorzkie owoce. Usiłuję jakoś się przebić do filmu dokumentalnego autorstwa jakiegoś „włoskiego Szweda” pt. Szwedzka teoria miłości”, który jest porażającym studium demolki rodziny, więzi rodzinnych i społecznych i ostatecznie- całkowitej samotności człowieka. Podobno kobiety szwedzkie są obecnie na pierwszym miejscu na świecie w zakresie zapłodnienia in vitro. Z wyboru.
    Ten film był krótko wyświetlany w kinach i jest w sieci niedostępny. Ale nawet trailer wystarczy.
    My mamy modlitwę a z Panem Bogiem nikt jeszcze nie wygrał. Co się zaczęło, musi się skończyć. Loże „skończą się’ wraz z karmicielem:)))

  12. Akurat! Przeczytam kawałek, pójdę spać, zapomnę i na nowo cza czytać. Nie, od czytania ciągle tego samego można dostać fijoła!
    Znasz piosenkę „Ja mam fijoła, dam Ci go, dam, dam Ci go”?

  13. @Nagor,
    To, co obserwujemy przy okazji skandalu w Teatrze Powszechnym to znak, że postkomuna i lewactwo – kiedy mówią o: dialogu, tolerancji, szacunku dla drugiego człowieka, równości- wyłącznie kłamią. Oni nie są zdolni do tego. Kiedy zaś ich doktryny wdrażane do życia społecznego i rodzinnego kończą się demolką jednego i drugiego, to ciemny lud, który wcale ciemny nie jest, mówi, że skoro jest demokracja i „nas jest więcej” – to my mówimy NIE. A wtedy oni mówią, że „tak się nie da i trzeba wrócić do użycia siły”. W końcu dwa referenda w Irlandii powinny nas zaalarmować, że uczestniczymy w nieuczciwym interesie.

  14. @Pink Panther 22:16

    Prawda , ale to zmierza jednak do dyktatury ,jest czas ,że jeszcze ją można wybrać a nie być skazanym na wybór innych . Bo tylko w tej formie można się przeciwstawić skutecznie szaleńczym zapędom .

  15. @pink panter

    Witaj,
    podobno 17 to zła liczba, szatańska

    1917 – bluźniercza manifestacja masonów na Placu Św. Piotra w Rzymie,
    1917 – Rewolucja Bolszewicka
    1717 – powstała masoneria
    1617 – pojawił się Różokrzyżowcy którzy wydali masonerię
    1517 – pojawił się protestantyzm

    Ciekawe co się wydarzy w 2017?

  16. @ PINK PANTHER pisze:
    5 Marzec 2017 o 22:11 Edytuj
    @Facet2017,
    Cześć Facet 2017. Można czytać ratami:)))

    ;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;

    może mu tych rat, kredyt nie wytrzymać 🙂

  17. @Cisza,
    Tak, to o ten film chodzi Dzięki za wklejenie filmiku. Poniżej podaję linka do kawałka 9 min. Chyba początek.
    Ten film to niezłe podsumowanie „sukcesów postępu” i Nowego Wspaniałego Świata.

  18. @Nagor,
    Jako rzymski katolik przyjmuję „dyktaturę Chrystusa Króla” a jest też „Królowa Polski” z siedzibą na Jasnej Górze.
    Z dyktaturami jest zazwyczaj tak, że te „dobre” są wymuszane przez okoliczności a kandydaci na dyktatorów – nie chcą tymi dyktatorami być. Ktoś ich prosi, ktoś ich „wybiera”. Tak było w warunkach stanu wyższej konieczności w Hiszpanii. Generał Franco nie chciał być dyktatorem. Podobnie było w Chile. Generał Pinochet nie chciał być dyktatorem. Obaj spokojnie oddali władzę.
    Natomiast mam obawy co do propozycji dyktatury w sytuacji, gdy nie została dokonana dekomunizacja a czynni politycy nie potrafią nawet ujawnić swoich rodziców, nie mówiąc o dziadkach. I co jakiś czas dowiadujemy się o jakichś nieprzyjemnych rzeczach.
    Natomiast temat ewentualnej dyktatury i jej zadań w Polsce – to świetny przedmiot do dyskusji.

  19. A bo sa dwie drogi, gdy się spotyka coś, co uznaje się za złe.

    Jedną jest poprawienie tego czegoś. Nie podobało się Bernardowi Cluny – założył Cistertium.

    Drugą – jest zanegowanie tego czegoś. 21 postulatów przybić do drzwi, wrzasnąć „non possumus” i już „ojca w mordę wolno”.

    Pamiętajcie o efektach 🙂 Sama wojna 30-letnia wystarczy, a można dopisac do rachunku i wojny szwedzkie i powstanie Prus oraz wszystkie tego konsekwencje.

  20. @Piko,
    Nie będzie źle. Lekko nie jest ale dajemy radę. Kto by pomyślał 3 lata temu, że się taki bałagan zrobi w całej Europie. To będzie narastać, bowiem dochodzą problemy z przeciążeniem systemów socjalnych i państwa opiekuńcze ledwie zipią. Tak naprawdę one są bezzębne. Pan Prezydent Turcji zrobił „kontrolowany anty-zamach stanu” i nikt mu nie podskoczył. Jeszcze zdążył podyktować „zadania dla Anieli” do realizacji. Chiny dystansują już wszystkich a jeszcze nie zaczęli doduszać tych, co ich mają na szpikulcu. W USA prawdziwa „rewolucja konserwatywna” a co z niej wyjdzie to też ciekawe.
    A my tu sobie po cichutku… To nie jest państwo moich marzeń, bo jest więcej pytań niż odpowiedzi od czasów 1989 a nawet 1980 ale koncentrujmy się na tym, co można zrobić osobiście. Ale skoro lepszego nie ma, to dobre i to.

  21. Czy Ty byłeś tup…tup…154 z S24? (wczesne dyskusje o 100410 – niezwykły bloger i komentator). Na niebieskim S24 były chyba 2 Pantery: „zwykła” i II (rzymskie), dlatego pytam…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s