polityka

Ludu Warszawy na Plac Bankowy !

Jak odbrązowić bohatera co to się splamił „Krzywda Niewinną” i zrobić to do końca!

Wymazać z przestrzeni publicznej miasta.

wizerunkowych

Warszawa, 16-17 listopada 1989 Roku.

Wynik Obraz dla Pomník dzierżyńskiego na placu bankowym

http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/1,34862,20425010,65-lat-temu-odslonieto-w-warszawie-pomnik-feliksa-dzierzynskiego.html

Wynik Obraz dla Pomník dzierżyńskiego na placu bankowym

http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/51,34862,20425010.html?i=0

Related image

Feliks Dzierżyński – droga ku Łubiance – Histmag.org

Histmag.org703 × 900Search by image

Feliks Dzierżyński z żoną i synem w październiku 1918 roku …

65 lat Temu odsłonięto w Warszawie pomnik Feliksa Dzierżyńskiego

Tomasz Urzykowski

20 lipca 2016 | 11:00

Warszawa. 21 lipca 1951 r. W Warszawie pomnik Feliksa Dzierżyńskiego, Jednego z przywódców Rewolucji październikowej. JEGO imię otrzymał Też plac, na ktorým stanął pomnik (obecnie Plac Bankowy). dl PAP / CAF (Fot. CAF PAP)

Pomnik Dzierżyńskiego, działacza rewolucyjnego i Twórcy radzieckiej bezpieki, mial Być gotowy na 20 lipca 1951 r. Tego Dnia obchodzono 25. rocznice smierci Feliksa Edmundowicza. Ale z odsłonięciem monumentu trzeba bylo zaczekać zrobić przyjazdu najważniejszych gości – delegacji Z Moskwy. Z Tego powodu uroczystość odbyła SIĘ Dzień pozniej – 21 lipca, KIEDY przedstawiciele władz ZSRR dotarli Już zrobić Warszawy.
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej

Tego Dnia Plac Bankowy, Który od Tej chwili nazywał SIĘ Dzierżyńskiego, wypełnił SIĘ tłumem oo łopoczącymi na wietrze biało-czerwonymi i czerwonymi flagami.

„Cały Naród czci Pamięć Dzierżyńskiego”

Swoją Relacje z Tego Wydarzenia Polska Kronika Filmowa zatytułowała „Cały Naród czci Feliksa Dzierżyńskiego Pamięć”. Lektor Andrzej Łapicki czytał Z przejęciem w głosie: „Wsród honorowych gości rodzina Wielkiego polskiego rewolucjonisty Na plac Dzierżyńskiego Przybyły delegacje Rządowe zaprzyjaźnionych krajów, Młodzież, tysiączne Tłumy Ludności Stolicy Biorąc przykład z życia Dzierżyńskiego zdobyć SIĘ musimy na Wiele Sił i poświęceń, by zbudować.. potęgę i wielkość Polski Ludowej „.

Z ustawionego PRZED przez pomnikiem podwyższenia przemówił wicepremier Aleksander Zawadzki: „W dziesięć sposób najlepiej uczcimy Pamięć o Feliksie Dzierżyńskim, Wielkim synu Narodu Polskiego, Wielkim Wodzu mas pracujących, największym English rewolucjoniście”.

PO NIM Głos zabrał Przedstawiciel Komitetu Centralnego Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii (bolszewików) Piotr Pospiełow. „Feliks Dzierżyński, aby wybitny wzór partyjności, Budowniczy Jedności i Potęgi partii Niech żyje Polska Zjednoczona Partia Robotnicza, pod ktorej przewodem Naród polski kroczy temat socjalizmu Niech żyje wielka partia Lenina i Stalina! ” – Zakrzyknął Lamana Polszczyzna Pospiełow, czy niedawna redaktor naczelny „Prawdy”.

W końcu Prezydent Bolesław Bierut pociągnął na sznurek i ZE stojącej na wysokim cokole figury opadła Płachta. Rozległy SIĘ oklaski. „Tu, na placu, Gdzie przemawiał w pamiętnym Roku 1905 Do warszawskich robotników, stanął Dzierżyński patrząc na Warszawę o Jaką walczył Cale Życie: stolicę Polski Ludowej” – podsumował w komentarzu Andrzej Łapicki.

Autor pomnika: ogarnęła Mnie atmosfera romantyzmu rewolucyjnego

W publikacjach podkreślano, ZE JEST do „Pierwszy w Warszawie pomnik działacza rewolucyjnego Ruchu robotniczego”. Propaganda przedstawiała Dzierżyńskiego Jako Tego, Który w 1905 r. „Porwał nie Walki gorącym słowem tysiące robociarzy warszawskich”.

Projekt monumentu Wybrano w Konkursie. Wygrała przejść Praça rzeźbiarza Zbigniewa Dunajewskiego. Artysta od Dziecka jeździł na wózku inwalidzkim po przebytej chorobie Heinego-Medina (ostrym porażeniu dziecięcym wywołanym wirusem polio). Mimo poważnych Problemów Z poruszaniem o się, Jeszcze PRZED WOJNA studiował rzeźbę w Państwowej Szkole Sztuk Zdobniczych i Przemysłu Artystycznego wag Krakowie oraz Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie pod kierunkiem prof. Tadeusza Breyera. Wyrzeźbił w tamtych czasach m.in. popiersie Józefa Piłsudskiego i posąg Chrystusa.

Po wygraniu konkursu na pomnik Dzierżyńskiego tak mówił w wywiadzie dla Tygodnika „Przyjaźń”: „Podczas studiowania Materiałów o Dzierżyńskim ogarnęła Mnie atmosfera romantyzmu rewolucyjnego, Która towarzyszyła przez Cale Życie wielkiemu rewolucjoniście”.

Twórcę radzieckiej bezpieki (TZW. Czeka, czyli Wszechrosyjskiej Komisji Nadzwyczajnej zrobić Walki z Kontrrewolucją i Sabotażem) i konstruktora tamtejszego aparatu Terroru Dunajewski przedstawił Jako romantycznego bohatera z dumnym obliczem i rozwianą peleryna. Posąg powstał w pracowni urządzonej JEGO tymczasowej w Baraku na pl. Zamkowym. Polska Kronika Filmowa odwiedziła tam artystę Przy pracy. Przykuty do wózka Dunajewskiego Dawal wskazówki swoim pomocnikom, Ci modelowali Twarz Dzierżyńskiego í poprawiali płaskorzeźby, Które Miały Być przytwierdzone zrobić cokołu. Wbrew pozorom, nie nie figury odlano z Metalu. Wykonano JA ZE zbrojonego betonu, Który pokryto warstwą brązu Cienka, Stad Mylne wrażenie odlewu.

Po odsłonięciu pomnika przemaszerowało PRZED NIM wojsko. Odbyła SIĘ Też parada sportowców.

„Krwawy Feliks” w Czerwonej farbie

Warszawiacy Nigdy przejść NIE polubili. Co pewien Czas Ktos oblewał „krwawego Feliksa” Czerwona farba. W tekstach na pewno chodziło o monumentu mozna znaleźć informacje W ZE Już w 1952 r. Ktos pomalował posągowi Rece na Czerwono. Nie wiadomo jednak, ile w TYM JEST Prawdy. Na początku STANU Wojennego – 10 lutego 1982 r. – Grupa uczniów Warszawskich Szkół Średnich, działająca Jako zakonspirowana Konfederacja Młodzieży Polskiej „Piłsudczycy”, obrzuciła pomnik farba, A następnie butelkami z benzyna. Pomnik zaczął płonąć. Milicja zatrzymała uciekającego ucznia Akcji, potem następnych. W sądzie zapadły wyroki: 2 lat więzienia W zawieszeniu. NA początku Czerwca 1982 r. Jeden z Młodych „Piłsudczyków” – 17-letni Emil Barchański – w tajemniczych okolicznościach utonął w Wiśle. Nazywany JEST najmłodszą ofiara STANU Wojennego.

Dzierżyński obalony i poobijany

Pomnik Dzierżyńskiego STAL na placu przez 38 lat. W 1989 r. Rada Warszawy zdecydowała o JEGO rozbiórce. Oficjalnym powodem byla budowa w tamtym miejscu budowy Linii metra (chociaż na tunel Podziemnej kolejki pl. Bankowy czekał Jeszcze długo). Usunięciem pomnika zajęli SIĘ Pracownicy Wojewódzkiej Dyrekcji Dróg Miejskich. Czy pracy przystąpili 16 listopada 1989 r. Już wtedy Wokół Nich gromadzili SIĘ warszawiacy i dopingowali robotników. „Obserwatorzy uznali, ZE JEST Tempo robót Zbyt Wolne Sami zaczęli rozbijać podstawę pomnika Najgorliwsi zerwali Napis z cokołu Wieluniu robiło ZDJĘCIA..” – Pisała wtedy „Gazety Wyborczej”.

Na zdjęciach widac cokół pokryty odręcznymi napisami: „Precz”, „Idź precz!”. Następnego Dnia na Placu przyszły Sętki osob. Ludzie przynieśli młotki, podejrzewając, ZE MOGA SIĘ przydać. Ekipa rozbiórkowa sprowadziła dźwig. Na rzeźbę Robotnicy nałożyli pętlę oo Liny. Gdy Ramię dźwigu szarpnęło do góry, betonowy posąg czekisty zakołysał SIĘ, przechylił, po Czym rozpadł na Trzy Części. Na Ziemie runęły Nogi, potem głowa z częścią torsu, o korpus wciąż wisiał na linie. Ludzie z młotkami rzucili SIĘ na strąconego z piedestału Dzierżyńskiego. Tłukli rzeźbę zwłaszcza po głowie. Odłupane kawałki betonu zabierali na pamiątkę. Poobijany posąg przewieziony został temat bazy Drogowców na Żeraniu, Stoi Gdzie nie dzis na placu, otoczony stosami składowanych w Tym miejscu budowy granitowych Płyt i stalowych Konstrukcji. Niedawno zainteresowanie pozyskaniem Rzeźby wyraził Instytut Pamięci Narodowej, Który tworzy skansen komunistycznych pomników w Bornem Sulinowie. Muzeum Historii Polski Też chciałoby Mieć dziesięć posąg w swojej przyszłej siedzibie w Cytadeli Warszawskiej.

Tak postąpiono Z Feliksem w Roku 1990.

Warszawa – Pomnik Feliksa Dzierżyńskiego – Stare ZDJĘCIA

warszawa.fotopolska.eu> …> pl. Bankowy

Przetłumacz tę stronę

Pomnik Feliksa Dzierżyńskiego odsłonięty został 20 lipca 1951 Roku w 25. rocznice JEGO Śmierci na ówczesnym i teraźniejszym Placu Bankowym . Przy okazji …

Happening na placu Feliksa Dzierżyńskiego – Śródmieście

tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,happening-na -… Translate this page

17 listopada 2011 – Na dzisiejszym Placu Bankowym STAL przez 38 lat, 3 miesiące i 3 dni. Pomnik Feliksa Dzierżyńskiego zniknął z Warszawy ledwie 22 Lata Temu.

CZY Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, Prezydent Sopotu Jacek Karnowski i Wojciech Szczurek Beda Bronic Jak Niepodległości?

Likwidacja pomnika Feliksa Dzierżyńskiego NA warszawskim Placu …

Likwidacja pomnika Feliksa Dzierżyńskiego na warszawskim Placu Bankowym . separator. Słowa kluczowe: Architektura – Pomniki | Okresy historyczne – PRL.

„Krwawy Feliks” powróci, czyli o pomnikach. Warszawski ratusz zrobić …

wpolityce.pl /…/ 149558-Krwawy-Feliks-powroci, czyli -…

Przetłumacz tę stronę

26 stycznia 2013 – Warszawski ratusz zrobić spółki z „Wyborczej” Broni pomnika Czterech … ZE NA Placu Bankowym należy przywrócić pomnik Feliksa Dzierżyńskiego .

http://cyfroteka.pl/catalog/ebooki/040988/040/ff/101/OEBPS/Section_0003.html

 

Ja dobrze o Was pamiętam. Rodzina

Mama przy świetle lampy opowiadała, za oknem szumiał las, a ona opowiadała o prześladowaniach, o praktykach względem unitów, o przymuszeniu do śpiewania w kościołach suplikacji po rosyjsku – na tej podstawie, że ci katolicy byli Białorusinami – pamiętam jej opowiadania o płaceniu kontrybucji, o szykanach najrozmaitszych i pokorach[1] [upokorzeniach – przyp. aut.].

– wspominał w 1914 roku w liście do żony siedzący w X Pawilonie warszawskiej Cytadeli Feliks Dzierżyński. Dom rodzinny kochał, a nostalgia za dzieciństwem ogarniała go zwłaszcza podczas odsiadywania wyroków. Łącznie przesiedział jedenaście lat, czasu na wspominanie miał więc sporo. Potem zabierał się do pisania listów i obrazy odtwarzane w myślach przelewał na papier.

To wspomnienie polskiego dziecka wychowanego na Wileńszczyźnie niczym nie różniło się od wspomnień innych dzieci wzrastających w polskich dworkach szlacheckich w XIX wieku, porozrzucanych po wielkim terytorium Kresów. Popowstaniowy patriotyzm musiał się w nich ograniczać do czterech ścian własnego domu, a w domu z dziećmi przebywała głównie matka. W tym samym tonie wypowiadali się Adam Mickiewicz i Juliusz Słowacki. A potem Józef Piłsudski:

Wszystkie zaś marzenia moje koncentrowały się wówczas koło powstania i walki orężnej z Moskalami, których z całej duszy nienawidziłem, uważając każdego z nich za łajdaka i złodzieja. To ostatnie zresztą było zupełnie usprawiedliwionym. W owym czasie Rosja wylała na Litwę szumowiny swoje, najpodlejsze elementy, jakie posiadała, a opowiadania o łajdactwach i barbarzyństwie tej hordy Murawjewa były na ustach wszystkich.

Jest u Piłsudskiego to samo podkreślenie roli matki, która w swych dzieciach „od najwcześniejszych lat starała się rozwinąć (…) samodzielność myśli i podniecała uczucie godności osobistej” [2].

Powstanie styczniowe pochłonęło dziesiątki tysięcy ofiar. Należy doliczyć do nich około sześciu tysięcy skazanych na karę śmierci przez sądy wojenne oraz około trzydziestu ośmiu tysięcy pognanych na Sybir. Straty moralne – poczucie totalnej klęski i osamotnienia w środku Europy – sięgały już poziomu liczby siedmiocyfrowej. Kiedy namiestnikiem Królestwa Polskiego w 1862 roku został wielki książę Konstanty Mikołajewicz, który w klimacie reformatorskich dążeń cara Aleksandra II również na terenach polskich chciał prowadzić politykę liberalnych ustępstw, do konfrontacji z narodowym charakterem jego przyszłych poddanych doszło bardzo szybko. Po wybuchu powstania zawiedziony księciem car dokonał zmiany na stanowisku namiestnika, wysyłając do Warszawy generała Fiodora Berga, a do Wilna w roli generał-gubernatora Michaiła Murawjewa. W ten sposób Litwa, która przyłączyła się do zrywu powstańczego Królestwa jakiś czas potem, dostała wyjątkowe cięgi od rozjuszonej wichrzycielstwem Rosji. Bo Murawjew, sam w młodości uwikłany w spiski dekabrystów, zaprawiony w wojnach napoleońskich i w tłumieniu powstania listopadowego, w maju 1863 roku okazał się idealnym kandydatem na stanowisko namiestnika Siewiero-Zapadnogo Kraja.

Pamiętnikach spisanych w 1866 roku Murawjew przedstawia swoje listy słane do cara z prośbą o przyzwolenie na własne metody:

Wiem z góry, iż system mój nie będzie się podobał, lecz odstąpić od niego nie mogę i naprzód zapowiadam, bo znam dostatecznie naród polski, że ustępstwami i słabością rzecz całą tylko pogorszyć możemy; spokój zaś możemy przywrócić w kraju jedynie środkami srogiej sprawiedliwości i prześladowaniem spisków [3].

W wysyłanych do Petersburga raportach generał-gubernator skrupulatnie notował kolejne dokonania: 177 powieszonych, 972 osoby zesłane na katorgę, 345 mężczyzn przymusowo wcielonych do wojska, 1427 zesłanych na Syberię, 1529 przesiedlonych… Wiązała się z tym konfiskata majątków i doprowadzanie ich właścicieli do ruiny (z tej warstwy społecznej wywodzili się później wykwalifikowani robotnicy – elita ruchu robotniczego). Na tyle wsławił się jako inicjator masowych egzekucji, palenia całych wsi podejrzanych o sprzyjanie powstańcom, zamykania kościołów katolickich oraz gorliwą rusyfikacją na wszystkich poziomach życia, że otrzymał przydomek „Wieszatiel”. Jego dwuletnie rządy zmusiły litewską szlachtę do wielu ustępstw i do przejścia na pozycje biernego wyczekiwania. Patriotyzm mógł być kultywowany co najwyżej w obrębie domu – a na zewnątrz, kierując się instynktem samozachowawczym, trzeba było uprawiać politykę kompromisu.

I to było decydującym momentem – tłumaczy Feliks Dzierżyński w liście do żony. – To zdecydowało, że poszedłem późniejszą drogą, że każdy gwałt, o którym słyszałem lub który widziałem (na przykład Kroże) [4], zmuszanie do mówienia po rosyjsku, zmuszanie do chodzenia do cerkwi w dni galowe, system szpiegostwa itd., był jakby gwałtem nade mną samym. I wtedy przysięgałem z gromadą innych walczyć z tym złem aż do ostatniego tchu. I miałem już serce i mózg otwarte na niedolę ludzką i nienawiść zła [5].

Na zdjęciach z okresu dzieciństwa widać delikatną twarz wymuskanego paniczyka. Według Bożeny Krzywobłockiej, autorki Opowieści o Feliksie, napisanej z myślą o budowaniu odpowiednich postaw wśród socjalistycznej młodzieży, miał on rodowy sygnet z herbem, który przez długie lata nosił na palcu. Czy to możliwe? Póki uczęszczał do gimnazjum, nikt w zruszczonym przez Murawjewa Wilnie nie pozwoliłby mu chodzić z sygnetem do szkoły, a od 1895 roku, czyli od chwili wstąpienia do kółka socjaldemokracji litewskiej oraz pierwszych prób nawiązania kontaktów ze środowiskiem robotniczym, obnoszenie się z tak oczywistym symbolem przynależności do wrogiej klasy społecznej byłoby głupotą. Owszem, sygnet jako taki mógł Feliks mieć, bo jego rodzina posiadała tytuł szlachecki od kilku dobrych pokoleń, lecz na pewno nie nosił go na palcu.

Pierwszym zanotowanym w księgach Dzierżyńskim jest Krzysztof, reprezentant powiatu pińskiego. Z racji tej funkcji złożył podpis pod elekcją Władysława, syna Zygmunta Wazy, w 1632 roku. XVIII wiek przynosi już więcej informacji na temat przedstawicieli rodu. W latach 1755–1768 cześnikiem grodzieńskim był Andrzej Dzierżyński. Z kolei Andrzej Jerzy Dzierżyński został w 1770 roku oboźnym grodzieńskim, a dwa lata później awansował na cześnika [6]. Dokładnie w tym czasie (1770 rok) strukczaszym orszańskim zostaje Jan Dzierżyński, a regentem orszańskim Kazimierz (1772 rok). Róża Luksemburg lubiła dla żartu nazywać Feliksa „chorążym orszańskim”, co oczywiście nawiązywało do postaci Kmicica z Potopu Sienkiewicza, ale pochodzenie przydomku wiązało się w rzeczywistości z powiatem orszańskim leżącym na terenie dzisiejszej Białorusi.

Rodzina posługuje się herbem Sulima. Dziadek Feliksa Józef Jan Dzierżyński (1788–1854) ożenił się z Antonią z Oziembłowskich h. Radwan i w związku z tym Oziembłowo, rodowy majątek żony, przeszedł na własność Dzierżyńskich. Leżał on w ówczesnym powiecie oszmiańskim, w parafii Derewnie – a dla mieszkańców większych miejscowości, zwłaszcza dla wilnian, Oszmiana była zawsze symbolem parafiańszczyzny. Szczególnie o szlachciankach wywodzących się z tego powiatu mówiono: „poczciwa prowincjuszka”. Ojciec Feliksa Edmund Rufin Dzierżyński urodził się w 1839 roku jako jedno z dziewięciorga dzieci Józefa i Antonii. Rodziców nie było stać na solidne wykształcenie całej gromadki, dlatego na studia na Uniwersytecie Petersburskim poszli tylko trzej bracia: Edmund (matematyka) oraz Tomasz i Felicjan (medycyna).

Edmund Dzierżyński, uzyskawszy stypendium ziemi wileńskiej, ukończył w 1863 roku uniwersytet i postanowił zostać nauczycielem matematyki oraz fizyki. Jako Polak nie mógł jednak znaleźć zatrudnienia w rodzinnych stronach – zakazywało tego popowstaniowe prawo. Składał prośby i petycje do urzędów, otrzymując w odpowiedzi propozycję pracy w odległych miejscach Rosji, a ponieważ cierpiał na gruźlicę i miejscowości takie jak Archangielsk czy Wiatka byłyby dla niego zabójcze, w końcu wybrał Taganrog: portowe miasto nad Morzem Azowskim. Został nauczycielem matematyki i fizyki w tamtejszym gimnazjum, do którego wraz z braćmi Aleksandrem i Iwanem uczęszczał wówczas Antoni Czechow. Edmund Dzierżyński przepracował tam tylko kilka lat. W 1875 roku ze względu na pogarszający się stan zdrowia musiał przejść w stan spoczynku, ale praca zagwarantowała mu niezłą emeryturę. Dzięki niej liczna rodzina Dzierżyńskich mogła żyć na w miarę przyzwoitym poziomie.

Osiem lat wcześniej, w 1867 roku, Edmund ożenił się z Heleną Januszewską, dobrze wykształconą, znającą obce języki córką profesora petersburskiego Instytutu Kolejowego Wincentego Januszewskiego, przyjaciela znanego budowniczego mostów Stanisława Kierbedzia. Przyszły teść Edmunda posiadał tytuł generalski i związane z tym wysokie uposażenie. Dwaj bracia Heleny byli inżynierami, specjalistami od transportu. Joda – majątek rodziców Heleny – to było 16 włók wspaniałego czarnoziemu, a także pałac z parkiem, stawami, sadami i liczną służbą. Majątek leżał w powiecie wileńskim, nieopodal miejscowości Mejszagoła. Najstarsza siostra Heleny wyszła za mąż za znanego wydawcę wileńskiego Feliksa Zawadzkiego, a druga z sióstr, Zofia, za hrabiego Stanisława Pilara von Pilchau, właściciela majątku Mickuny nad Wilią, w którym swego czasu spędzał wakacje Juliusz Słowacki. Ich wnuk Roman Pilar odegra później u boku wuja Feliksa znaczącą rolę, między innymi jako zastępca szefa Wydziału Kontrwywiadu OGPU zajmie się głośną sprawą Borysa Sawinkowa, socjalrewolucjonisty, pisarza, terrorysty, wroga bolszewików próbującego obalić ich władzę [7].

Edmund wszedł do rodziny znacznie zamożniejszej niż jego własna. Sam dysponował co prawda majątkiem w Oziembłowie, liczącym 100 hektarów, tyle że mało żyznym (po oddaniu w dzierżawę przynosił rocznie zaledwie 42 ruble dochodu). Dzięki umiejętności właścicieli majątek wyróżniał się za to czymś szczególnym. „Była to biedniejąca rodzina ziemiańska, ale mieli coś, z czym nic w okolicach Wilna nie mogło się równać. Były to pasieki i miody. Dziadunio też miał pasieki, ale po miód jeździło się do Dzierżyńskich” [8] – wspominała Jadwiga z Żukowskich, przyszła żona generała Kazimierza Sosnkowskiego, która wychowała się w pobliskich Syłgudyszkach.

W pierwszym roku małżeństwa Edmunda z Heleną przyszedł na świat syn Witold, lecz przeżył zaledwie kilka miesięcy. Trzy lata potem urodziła się pierwsza córka Aldona (1870), następnie Jadwiga (1871), Stanisław (1872), Kazimierz (1875), Feliks (1877), Wanda (1878), Ignacy (1879) i Władysław (1881). Było jeszcze jedno dziecko, które podobnie jak pierworodny Witold zmarło w okresie niemowlęcym. Oprócz ośmiorga własnych dzieci Dzierżyńscy wychowywali jeszcze dwóch bratanków Edmunda: Justyna i Bolesława, których przygarnęli po tym, jak ich ojciec Tomasz podczas polowania śmiertelnie zakaził się tężcem. Najbardziej emocjonalnie ze stryjem i jego dziećmi związany był Justyn – dużo starszy od kuzynostwa, potrafił świetnie się nimi opiekować. To on, ukończywszy architekturę w Moskwie, zaprojektował w 1881 roku nowy dom w Oziembłowie – przemianowanym przy tej okazji na Dzierżynowo (po latach Justyn będzie głównym architektem Berdyczowa). Pomysł zrodził się, gdy stary dom został zalany przez wzburzoną wiosennymi roztopami Usę, dopływ Niemna. Nowy dworek, przestronniejszy i jaśniejszy, stanął na wzniesieniu między sosnami, w pełnym uroku miejscu, tuż na skraju Puszczy Nalibockiej. Feliks miał wówczas cztery lata, dlatego w jego pamięci wczesne dzieciństwo wiązało się wyłącznie z Dzierżynowem.

Replika dworku rodzinnego w Dzierżynowie na Białorusi. Obecnie mieści się tu muzeum powstałe z inicjatywy prezydenta Aleksandra Łukaszenki.

Dom był 1-piętrowy z sutereną, w której mieściła się kuchnia – wspominała najstarsza z rodzeństwa Dzierżyńskich, Aldona. – Ze stołowego pokoju drzwi prowadziły na duży ganek. W południowej stronie domu był duży otynkowany pokój zwany „salonem”. Z niego wychodziło się na wysoki ganek o wielu stopniach, z balustradą, zawsze pełen słońca i światła. Na podwórzu gospodarskie zabudowania, stajnia, obora, szopa, „odryna”, chlewy i tzw. „piekarnia”, gdzie mieszkał dzierżawca. Tu była również piwnica kryta gontem. Obok piekarni rosła stuletnia rozłożysta sosna z bocianim gniazdem. Nieco dalej za płotem widniała stodoła (gumno) ze spichlerzem, a dalej za wrotami ciągnął się las, las, las… W dużym, pachnącym żywicą środkowym pokoju na piętrze było jasno i wesoło; szerokie drzwi prowadziły stąd na pięknie oszklony ganek. Tu Mama suszyła zwykle grzyby, owoce i jagody. Z tej oszklonej z trzech stron werandy wpatrywaliśmy się razem z Feliksem w otaczający nas „świat”, ten najbliższy i ten tajemniczy i daleki za linią horyzontu [9].

Feliks przyszedł na świat 11 września 1877 roku. Matka była w ósmym miesiącu ciąży i jeszcze nie wybierała się do Jody, gdzie rodziła wszystkie dzieci pod czułym okiem matki Kazimiery Januszewskiej. Ale 10 września pod wieczór zdarzył się wypadek: Helena Dzierżyńska podczas prac domowych upadła na strome schody i stoczyła się do kuchni w suterenie. Mocno potłuczona, musiała położyć się do łóżka, w nocy dostała bólów porodowych. Następnego dnia przyszedł na świat chłopiec: drobniutki, bo przecież wcześniak, ale zdrowy. Na cześć tego zdarzenia dostał imię Feliks, czyli szczęśliwy. Już 16 września został ochrzczony w kościele parafialnym w Derewnie przez księdza Cypriana Żebrowskiego.

Dzieciństwo rzeczywiście miał szczęśliwe. Jako chorowity, szczuplutki, długi czas mniejszy od braci (potem to nadrobi: w wieku dojrzałym liczyć sobie będzie 175 cm wzrostu) i podobny do pięknej matki, był w domu szczególnie hołubiony, wręcz rozpieszczany przez rodziców i starsze siostry, tym bardziej że należał do typu chłopców grzecznych. „Nie miałam kłopotów z Felisiem, którego uczyłam – wspomina Aldona. – Nie był takim urwisem jak najstarszy Staś, był łagodny, nie widziałam go w złości, w sprzeczce; posłuszny, pilny, delikatny i zdolny”. Do tego dochodziła jeszcze jedna szczególna cecha wyróżniająca go wśród braci: skłonność do egzaltacji, początkowo idąca w kierunku żarliwej religijności, z czasem w stronę ideologii komunistycznej. To nie przypadek, że Lew Trocki powie o nim po latach: „zespalał się absolutnie ze sprawą”.

Niestety, choroba płuc ojca z roku na rok się pogłębia i w 1882 roku, po piętnastu latach małżeństwa, Edmund umiera. Pozostawia po sobie dobre wspomnienia. Aldona: „Nasz ojciec był człowiekiem niezwykle łagodnym, pełnym poczucia humoru. Nie słyszałam nigdy pomiędzy rodzicami najmniejszej sprzeczki lub nieporozumienia. Pomimo licznej czeredy nie było wypadku, by któreś z dzieci otrzymało karę cielesną”. Również sąsiedzi i miejscowi chłopi dobrze go wspominali. Został pochowany w Derewnie, na tablicy nagrobnej wyryto napis: „Pokój prochom Sprawiedliwego”. Feliks, wówczas pięcioletni, z ojcem miał tylko jedno skojarzenie: wiązanie z gałązek dębowych wianków, które potem wieziono na grób Edmunda. Helena w chwili śmierci męża liczyła sobie 32 lata. Z racji wieku i urody zapewne mogła wyjść ponownie za mąż, skupiła się jednak na dzieciach i na ich wykształceniu. Wiedziała, że to dla nich jedyna szansa, gdyż z majątku nie będą miały korzyści. Ojciec przed śmiercią też zdawał sobie z tego sprawę: zabezpieczył synów, każdemu z nich fundując po tysiąc rubli na naukę.

Delikatna twarz wymuskanego paniczyka. Feliks Dzierżyński miał szczęśliwe dzieciństwo. W domu hołubiony, wręcz rozpieszczany przez rodziców i starsze siostry.

Życie jednak toczy się dalej. Jest matka, jest spora gromadka dzieci i Dzierżynowo. Aldona z Ignacym wspominają:

Poza rozrywkami w lesie lub na rzece zabawy odbywały się koło domu lub w domu. Codzienną rozrywką była „pałka-stukałka”. Miejscem zabawy było podwórze ze studnią-żurawiem. Ulubioną rozrywką Feliksa było chodzenie na szczudłach; wymagało to pewnej odwagi i orientacji, zwłaszcza przy przekraczaniu takich większych obiektów, jak np. krowa. Na podwórzu odbywały się i inne niewyszukane rozrywki, jak np. zręczne chodzenie po długim płocie lub włażenie na „przedpłoty” (wysokie drabiny do suszenia siana i zboża). A kiedy rozlegał się głos ukochanej Mamy, zwołujący na śniadanie, obiad lub wieczerzę, cała gromadka pędziła na wyścigi do domu. Tu, w przewiewnym, pachnącym żywicą, o belkowanych ścianach pokoju, rozgrzana gromadka urwisów sadowiła się, wesoło gwarząc, dookoła okrągłego stołu. Ale kiedy przed małym Feliksem stawał talerz z kisielem owsianym, miał on minę smutną, markotną. Po wielu, wielu latach mawiał nieraz, iż jedyną potrawą, której nie lubi, jest kisiel owsiany.

Feliks pisał z X Pawilonu Cytadeli warszawskiej do Aldony: „Tutaj zaś pamięć szczególnie żywa – biegnie ku tym, których kocha – i wskrzesza lata dawne. (…) Wieś nasza, lasy, jej łąki i pola, rzeka, rechotanie żab i klekot bociani, i cała ta cisza, i muzyka dziwna o zmroku wieczornym”. Z Zakopanego, 27 grudnia 1906: „Pamiętam wieczory letnie, gdy siedzieliśmy na ganku i ja trzymałem swą głowę na kolanach Twoich i było mi tak dobrze… Pamiętam, jak wieczorami krzyczeliśmy, a echo nam odpowiadało. Czy pamiętasz, jak raz Staś krzyknął słowo nieprzyzwoite, a Wy zawstydzone uciekłyście?”. Z więzienia w Siedlcach, 16 lipca 1901: „[Pamiętam] o żartach, jakie robiliśmy Jadwidze: Trochę się gniewała, gdyśmy w Dzierżynowie na jej śpiew »si tu m’aime« (nie jestem Francuzem – a więc pisownia kulawa) odpowiadali za drzwiami »me-me« – jak owce lub barany”.

Z treści listów wyłania się postać matki – dobrej, szlachetnej, mądrej, mającej przemożny wpływ na kształtowanie psychiki i postaw swoich dzieci, z czasem wręcz przez Feliksa wyidealizowana. W liście do Aldony Feliks pisze:

Przecież matka sama kształci dusze swoich dzieci, a nie na odwrót. (…) Ja sam pamiętam, jak Mama mię raz wyklapsała, będąc strasznie stroskana i mając tyle na głowie. (…) coś nabroiłem i gdy dostałem za to od Mamy w chwili jej rozdrażnienia, dawajże wrzeszczeć wniebogłosy i płakać ze złości, ale gdy łez mi zabrakło, wlazłem pod etażerkę z kwiatami, skąd nie wychodziłem aż do zmroku. Pamiętam wybornie, jak Mama mię tam znalazła, przycisnęła mnie mocno do siebie i ucałowała tak gorąco, serdecznie, że znowu zapłakałem, lecz to były łzy ciche, przyjazne, łzy już nie złości, jak poprzednio, a szczęścia, radości i uspokojenia, tak mi dobrze było wówczas… Dostałem potem świeżą bułeczkę, kawał cukru i byłem ogromnie szczęśliwy. Nie pamiętam już, ile miałem wówczas lat, może 6–7; było to u nas w Dzierżynowie.

Rodzice Feliksa – Helena i Edmund. Ona dobrze sytuowana, wykształcona, znająca obce języki. On, nauczyciel matematyki i fizyki, wżenił się w rodzinę znacznie zamożniejszą.

Brak szkół podstawowych zmuszał do edukacji w domu. Feliks do Aldony 27 grudnia 1902: „Pamiętam, jak na tym samym ganku Mama mię czytać uczyła, ja leżałem na brzuchu, oparłszy się na łokciach, i sylabizowałem” [10]. Jak podają biografowie Dzierżyńskiego, w wieku czterech lat potrafił on cytować obszerne fragmenty Pana Tadeusza. Niekoniecznie musi to być prawda, równie dobrze mógł być starszy, lecz z pewnością znał dzieła Mickiewicza, Słowackiego, Krasińskiego, bo na ich twórczości opierała się w głównej mierze edukacja w polskich domach. I co charakterystyczne: po latach, już jako szef WCzK, wciąż będzie pielęgnował kulturę polską w swoim domu. Witold Leder, syn Zdzisława Feinsteina-Ledera, rewolucjonisty i komunisty, wspomina, że w latach dwudziestych, gdy mieszkał z rodzicami w Moskwie, ojcu bardzo zależało, aby nie zapomniał języka polskiego, i to na dobrym, literackim poziomie. Niestety, ze zdobyciem polskich książek w stolicy Rosji był poważny kłopot. Okazało się jednak, że Dzierżyński, u którego Leder pracował w Najwyższej Radzie Gospodarki Narodowej, ma niezłą polską biblioteczkę, a w niej Trylogię Sienkiewicza. Dzięki temu młody Witold wyuczył się poprawnej polszczyzny.

Dzierżyńscy bardzo się kochali, to nie ulega wątpliwości. Tym większą traumą musiał być wypadek z 1892 roku – kolejna, głośna w okolicy śmierć w tej rodzinie.

Kiedy zaczęłam przytomnie spoglądać na świat, Feliksa w tych stronach już nie było – wspominała generałowa Jadwiga Sosnkowska. – W domu opowiadano o tragicznym wypadku. Feliks miał siostrę Wandę, którą ogromnie kochał i która mu była równie oddana. Robiła to, co jej kazał. Ta dziewczynka była oczkiem w głowie całej rodziny. Feliks miał wtedy coś około 17 lat. Mnie nie było jeszcze na świecie. Później z piątych ust słyszałam o tej tragedii. Mała Wandzia widząc, że Feliks idzie na kuropatwy – a musiał przejść przez las – zaczaiła się w chaszczach, jakie zwykle otaczają lasy, i kiedy brat pojawił się, wyskoczyła, żeby go nastraszyć. Widocznie zaczepiła o coś, bo trwało to zbyt długo. Feliks pomyślał, że to zwierzyna, strzelił… był koniec. Skamieniały z rozpaczy nie wiedział, co czynić. Nadbiegła rodzina, matka, bracia, niezwykle despotyczny ojciec. Była scena jak z Szekspira. Wszyscy rzucili się na tego biednego Feliksa, biczowali go tak oskarżeniami, że zmartwiały chłopak nie był w stanie przemówić (…). Cóż to była za szalona rozpacz tego młodego chłopaka [11].

Brzmi bardzo sugestywnie – tyle że z prawdą nie ma nic wspólnego prócz faktu, że Wanda zginęła od kuli wystrzelonej przez brata.

Zwykle w dworkach była broń palna, gdyż polowano w pobliskich lasach, no i musiano się bronić w razie napadu. Broń wieszano na ścianach w salonie bądź w pokoju stołowym, a do służby należało o nią dbać, czyścić i zabezpieczać; na ścianie wieszać nie załadowaną. Kiedy studiujący Stanisław przyjeżdżał do domu, chadzał na polowania ze służącym, który czasem brał jego strzelbę bez pozwolenia i samotnie szedł do lasu. Najwyraźniej tego feralnego dnia lokaj odwiesił strzelbę z pociskami w lufie, a Staś, wówczas młodzik dwudziestoletni, dla wygłupu, bo właśnie przekomarzał się z czternastoletnią Wandzią, złapał za broń. Zaczął ze strzelbą gonić siostrę wokół rabatki przed wejściem do domu, wykrzykując: „Zastrzelę cię!”. Pociągnął za spust i… Feliks doczeka się jeszcze wielu podobnych legend.

Trauma rodzinna po śmierci Wandzi była tak silna, że pamięć o niej została wyparta ze świadomości najbliższych. Z albumów rodzinnych usunięto jej zdjęcia, w żadnym z listów Dzierżyńskiego nie ma nawet napomknienia o najmłodszej siostrze.

Aldona Dzierżyńska w młodości. To na zabawach z siostrą
w „pałkę-stukałkę”, chodzenie na szczudłach czy przeskakiwanie
przez płoty upłynęła Feliksowi młodość.

Liczna gromadka rodzeństwa z czasem, jak to w życiu, rozeszła się w różne strony świata.

Siostra Aldona – z którą Feliks utrzymywał najbliższe kontakty, bo praktycznie wychowała go i była pod wieloma względami bardzo podobna do matki – stała się jego powiernicą na całe życie. Martwiła się o niego, pouczała, łajała, odwiedzała w więzieniu, dostarczając paczki z żywnością, bielizną i książkami. Sama niezwykle religijna, walczyła o duszę Felisia – jak go prawie do końca życia czule nazywała. Była połączeniem silnej osobowości ze szlachecką elegancją i zwyczajnie ludzką dobrocią. Miała zdolność gromadzenia wokół siebie dalszej i bliższej rodziny, która do dzisiaj wspomina ją szalenie ciepło. W 1892 roku (a więc w czasach, gdy Feliks był uczniem gimnazjum) wyszła za mąż za Gedymina Bułhaka, współwłaściciela majątku Mickiewicze, i zamieszkała w Wilnie, potem w majątku bobrujskim, którego mąż był zarządcą. Urodziła czworo dzieci [12]. Feliks bardzo lubił odwiedzać rodzinę Bułhaków. Wspomina to w listach do Aldony. Na przykład z Genewy (1902):

Jak się chowają Tonio, Rudolfek i Helena? Nudzą się zapewne teraz ogromnie jesienią i wiele ci kłopotu sprawiają. Chciałbym ich widzieć, uściskać, zobaczyć, jak się rozwinęli, słyszeć ich płacz, śmiech, zabawy, dokazywanie, i usłyszeć, jak Maniusia w łóżeczku, nie chcąc, bym odszedł, mówi: „Nie puszczę, nie puszczę”, a Tonio wyskakuje z łóżeczka, by jeszcze raz dać, na dobranoc, całusa wujaszkowi; chciałbym widzieć i Rudolfa poważnego. Na grzyby chodzić z nimi, biegać z nimi i czuć je – dzieci – koło siebie.

Do siostrzeńca Rudolfa (1903):

A czy pamiętacie, jak na grzyby do lasu chodziliśmy, jak Maniusia upadła i potem do domu ją niosłem, jak dokazywaliście razem, jak po jagody i poziomki jeździliśmy do lasu razem z Mamą i ciocią Marynią, jak Tonio zjadł jagody, a Rudolfek zbierał? Ja dobrze o Was pamiętam, bo Was mocno kocham [13].

Młodszy syn Aldony Antoni Jerzy Bułhak (Tonio z listów) był jednym z adiutantów marszałka Józefa Piłsudskiego. Po szkole oficerów sztabowych służył w randze podporucznika podczas wojny polsko-bolszewickiej w kawalerii, był ranny, potem został odznaczony krzyżem Virtuti Militari. Ożenił się w 1923 roku z siostrzenicą Piłsudskiego Wandą Juchniewiczówną, zwaną Dzidzią, z którą jakiś czas mieszkał w Sulejówku [14].

Najstarszy brat Feliksa Stanisław po tragicznej śmierci siostry Wandzi diametralnie się zmienił: porzucił studia, stał się mrukiem i odludkiem. Po powrocie z Petersburga został wyższym urzędnikiem banku ziemskiego w Wilnie. Jako najstarszy syn objął Dzierżynowo. Nie ożenił się, nie miał dzieci. W lipcu 1917 roku nocowali w dworku powracający z frontu żołnierze rosyjscy – być może dezerterzy. Rzucali niedopałki papierosów na drewnianą podłogę, więc Stanisław zwrócił im uwagę, że mogą łatwo zaprószyć ogień. To wystarczyło. Jeden z sołdatów zabił gospodarza, a reszta ograbiła dwór. Kilka dni później do Dzierżynowa zjechał zawiadomiony o tragedii Feliks, by urządzić bratu pogrzeb. „Bandyci dla rabunku zabili brata Stanisława. Nie męczył się, ugodzili go w serce sztyletem (…) Teraz dom pusty, wszyscy z obawy uciekli” [15] – pisał w sierpniu do żony. Feliks załatwił jeszcze jedną sprawę, o czym 17 września donosił w liście z Piotrogrodu córce Aldony Marii:

Muszę Cię zawiadomić, że Aldona dała Stasiowi do przechowania biżuterię, była ona zakopana. Służąca Emilka wskazała mi miejsce, więc odkopałem. Pudełko zbutwiało, u Głogowskiej [16] spisaliśmy, co tam było. Posyłam Ci spis. U siebie nie mogłem tego zostawić, umieszczono to w kasie ogniotrwałej i opieczętowano u Michała Winawera, Moskwa, Furmannyj piereułok 18 mieszk. 14, z tym że wydać może tylko Aldonie lub w razie nieszczęścia jej dzieciom [17].

Po paru latach, kiedy Feliks został przewodniczącym WCzK, zabójcy Stanisława zostali wytropieni i rozstrzelani.

Druga siostra Dzierżyńskiego, Jadwiga, miała niezwykłą urodę, a przy tym była lekkomyślna i żądna rozrywek. Chciała jak najprędzej uciec spod rodzinnych skrzydeł, więc szybko wydano ją za mąż, za dużo starszego ziemianina Kuszelewskiego. Długo jednak w ryzach małżeńskich nie wytrzymała. Uciekła, pozostawiając mężowi maleńkiego synka Jerzego [18], a sama, ku wielkiemu zmartwieniu Aldony, wiodła hulaszcze życie w Wilnie. Urodziła córkę, której również nadała imię Jadwiga (według jednej wersji ojcem był książę Henryk Giedroyc, według drugiej oficer gruzińskiego pochodzenia) i z którą w 1915 roku wyjechała do Moskwy. Utrzymywała tam kontakty zarówno z Feliksem, jak i z drugim bratem Władysławem. Po rewolucji październikowej mieszkała w pobliżu Kremla, pozostając z wpływowym bratem w ścisłym kontakcie.

Starszy o dwa lata od Feliksa Kazimierz miał wybitne zdolności matematyczne, ale ponieważ był typem wiecznego studenta i prowadził rozrywkowy tryb życia, długo studiował na politechnice w Karlsruhe. Tam też, na stancji, poznał Łucję (Luci) Schiatti, córkę gospodyni, z pochodzenia Włoszkę. Pobrali się dopiero w 1918 roku. Mieszkali w Warszawie, gdzie Kazimierz pracował jako inżynier w Ministerstwie Komunikacji, a gdy przeszedł na emeryturę, przenieśli się do Dzierżynowa. Podczas okupacji Kazimierz miał spory udział w tworzeniu w obrębie Puszczy Nalibocko-Iwieńskiej polskiej konspiracji i partyzantki, a Łucja, wykorzystywana w roli tłumacza przez niemiecką komendanturę i mająca dostęp do cennych informacji, przekazywała je członkom ruchu oporu. Oboje zginęli pechowo. W czerwcu 1943 roku Niemcy aresztowali miejscowego chłopaka pod zarzutem współpracy z partyzantami. Łucja poręczyła za niego. W sierpniu chłopak został złapany ponownie, już z bronią w ręku, i Łucję natychmiast zatrzymano. Kazimierz, ukrywający się wówczas pod przybranym nazwiskiem, nie chcąc zostawiać żony, ujawnił się i razem z nią został rozstrzelany. Pochowano ich na cmentarzu w Iwieńcu. Dzierżynowo, w odwecie za działalność konspiracyjną, Niemcy spalili [19].

Jadwiga Dzierżyńska, siostra Feliksa. Kobieta o niezwykłej urodzie a przy tym lekkomyślna i żądna rozrywek.

Młodszy o dwa lata od Feliksa Ignacy po ukończeniu wydziału przyrodniczego na Uniwersytecie Moskiewskim był nauczycielem w Warszawie, a potem wizytatorem w Ministerstwie Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego. Ożenił się ze Stanisławą Siłą-Nowicką, z którą miał dwoje dzieci, Wandę i Olgierda. Po wojnie Ignacy przeniósł się do Kazimierza Dolnego nad Wisłą, gdzie pracował jako dyrektor liceum. Umarł w 1953 roku – jako jedyny z braci we własnym łóżku.

Najmłodszy Władysław został wybitnym neurologiem. Skończył medycynę na Uniwersytecie Moskiewskim, a potem pracował i robił karierę medyczną w Moskwie, Charkowie i Jekatierinosławiu (obecnie Dniepropietrowsk), gdzie w 1919 roku współorganizował uniwersytet [20]. Władysław posiadał zdolności hipnotyzerskie. Rodzina wspomina spotkanie około 1912 roku w dworku w Wylągach – bo ożenił się z Zofią Siłą-Nowicką, siostrą Stanisławy – kiedy to na oczach świadków wprowadził Feliksa i Ignacego w stan hipnozy. W Rosji pozostawał w bliskim kontakcie z Feliksem, ale entuzjastą rewolucji nie był, inaczej niż jego córka (również Zofia) i po części żona. Kiedy małżeństwo się rozpadło, obie panie wyjechały do Moskwy, a Władysław, dostawszy od Feliksa jako szefa WCzK pozwolenie, wrócił w 1922 roku do Polski [21]. Tu nadal robił karierę: napisał podręcznik neurologii – bardzo potem popularny na akademiach medycznych – i pracował jako ordynator w szpitalach w Przemyślu, w Krakowie, a od 1930 roku w Łodzi. W 1937 roku wybrano go na członka Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Neurologicznego. W czasie wojny Władysław prawdopodobnie współpracował z łódzką AK. W lutym 1942 roku aresztowany przez gestapo podczas dużej akcji wymierzonej przeciw polskiemu podziemiu, został rozstrzelany razem ze stu innymi Polakami 20 marca 1942 roku w Zgierzu.

Był taki czas w międzywojniu, że sporo Dzierżyńskich (bracia Kazimierz i Ignacy z rodzinami, a także dzieci i wnuki kuzyna Justyna, który osiadł w Berdyczowie) żyło w Warszawie. Tramwaj numer 25 nazywali „tramwajem rodzinnym”, wszyscy bowiem mieszkali na jego trasie. A wakacje spędzali w Dzierżynowie, gdzie dojeżdżali także Aldona i Władysław z rodzinami.

Władysław Dzierżyński, brat Feliksa.
Zdjęcie w mundurze pułkownika
Wojska Polskiego
(ok. 1931–1933).

Władysław został uznanym neurologiem napisał do dzisiaj ceniony podręcznik akademicki z tej dziedziny. Na zdjęciu strona tytułowa I tomu z 1925 roku.

Biograf Józefa Stalina Simon Sebag Montefiore w Młodych latach despoty dokonuje takiego oto porównania:

Stalin zaprzyjaźnił się z Dzierżyńskim, założycielem tajnej policji, zapewne dlatego, że Polacy i Gruzini identyfikowali się ze sobą jako dumne narody ujarzmione przez Rosję. Obaj mieli zostać duchownymi, pisali wiersze, mieli obsesję na punkcie lojalności i zdrady. Obaj byli zręcznymi praktykami tajnej pracy policyjnej. Obaj mieli dominujące matki i nieczułych ojców. Obaj byli strasznymi rodzicami; istotami fanatycznymi i samotnymi. Co zdumiewające, biorąc pod uwagę tak ogromne podobieństwo, stali się sprzymierzeńcami [22].

Czy rzeczywiście tego typu porównanie jest w pełni uprawnione? Z przypisów w książce wynika, że informacje na temat Feliksa czerpał Montefiore z opracowania Donalda Rayfielda Stalin i jego oprawcy. Idąc tym śladem, dochodzimy do źródeł, z których korzystał Rayfield. I tu następuje gorzka konfrontacja z… hrabią Bogdanem Jaxą-Ronikierem.

Na jakiej podstawie wyżej wymienieni autorzy uważają Edmunda Dzierżyńskiego za nieczułego ojca? Z korespondencji i wspomnień rodzinnych najwyraźniej wynika coś zgoła innego. A już zestawianie go z notorycznie pijanym szewcem Wissarionem „Beso” Dżugaszwilim, który tłukł żonę i syna, zakrawa na głębokie nieporozumienie [23].

A matka? Dla Montefiorego Helena Dzierżyńska jest „matką dominującą”, dla Rayfielda „kochającą”. Nie do końca da się zrozumieć, na czym ma polegać owa dominacja, sugerowana przez Montefiorego. Czy na tym, że w wieku trzydziestu dwóch lat owdowiała i musiała sama zająć się ośmiorgiem dzieci? Zestawienie jej z nieszczęsną Jekatieriną „Keke” Dżugaszwili to kolejne nieporozumienie. Córka Stalina wspominała, że kiedy ojciec był chłopcem, babcia go tłukła. Jak się to ma do historii z dzieciństwa, którą Feliks opisał w liście do Aldony? Czy owo „wyklapsanie”, wspomniane z tego powodu, że utkwiło jako jedyne tego rodzaju zdarzenie w pamięci dziecka, można porównać z „tłuczeniem”, o którym pisała Swietłana Alliłujewa?

Próby zestawienia osobowości Stalina i Dzierżyńskiego zapewne mają swoje uzasadnienie, lecz szukanie wspólnych analogii w ich dzieciństwie jest błądzeniem w gęstej mgle. Wczesne lata życia Feliksa niełatwo się poddają analizie psychologicznej – bo każdemu można by życzyć tak dobrego dzieciństwa, przeżytego w miłości i w gronie najbliższych.

[1] Zofia Dzierżyńska, Lata wielkich bojów, Książka i Wiedza, Warszawa 1969.

[2] Andrzej Garlicki, Józef Piłsudski 1867–1935, Czytelnik, Warszawa 1990.

[3] Michaił Murawjew, Pamiętniki hr. Michała Mikołajewicza Murawiewa („Wieszatiela”): (1863–1865): pisane w roku 1866, Spółka Wydawnicza Polska, Kraków 1896.

[4] W 1893 roku carscy kozacy urządzili w Krożu rzeź mieszkańców broniących miejscowego kościoła przed przemianowaniem go na cerkiew.

[5] Zofia Dzierżyńska, op. cit.

[6] Urzędnicy Wielkiego Księstwa Litewskiego. Spisy, t. 2, Województwo trockie XIV–XVIII wiek, pod red. Andrzeja Rachuby, oprac. Henryk Lulewicz, Andrzej Rachuba, Przemysław P. Romaniuk, Andrzej Haratym; przy współpracy Andreja Macuka i Jaugiena Aniszczanki, Instytut Historii Polskiej Akademii Nauk – DiG, Warszawa 2009.

[7] Roman Pilar będzie w kadrach WCzK – obok księcia Andronnikowa – najwyżej utytułowanym arystokratą. Ożeni się z kuzynką braci Mackiewiczów, a Józef Mackiewicz, zaciekły antykomunista, w tekście Mój szwagier – szef GPU opisze historię rodzinną związaną z Romanem, natomiast w liście do Jerzego Giedroycia nazwie Feliksa Dzierżyńskiego „krewniakiem”. Pilar zostanie rozstrzelany w ramach „operacji polskiej” w 1937 roku.

[8] Jadwiga Sosnkowska, Włodzimierz T. Kowalski, W kręgu mitów i rzeczywistości, Interpress, Warszawa 1988.

[9] Feliks Dzierżyński, Listy do siostry Aldony poprzedzone wspomnieniami Aldony Kojałłowicz oraz Stanisławy i Ignacego Dzierżyńskich, Książka i Wiedza, Warszawa 1951.

[10] Cytaty za: ibidem. Potem naukę Dzierżyńskiego przejęła najstarsza siostra Aldona. Feliks w liście do niej wspomina: „Czy pamiętasz, jak uczyłaś mnie francuskiego i raz niesprawiedliwie chciałaś postawić do kąta? Pamiętam tę scenę, jak gdyby to dziś było: musiałem tłumaczyć piśmiennie z rosyjskiego na francuski, wydawało Ci się, że odwróciłem kartkę i jakieś słowo przepisałem, posłałaś mię więc do kąta, a ja za nic nie chciałem iść i nie poszedłem, bo niesłusznie mię posądziłaś. Przyszła więc Mama i dobrocią swoją namówiła mię, bym stanął”.

[11] Jadwiga Sosnkowska, Włodzimierz T. Kowalski, op. cit.

[12] Gedymin Bułhak zmarł w 1908 roku. Aldona wyszła ponownie za mąż po sześćdziesiątce za Artura Kojałłowicza. W międzywojniu mieszkała w Wilnie, była nauczycielką, potem w seminarium nauczycielskim w Siennicy w powiecie Mińsk Mazowiecki. Trafiła tam za karę, gdyż po przewrocie majowym 1926 roku w klasie, w której uczyła, zdjęła ze ściany portret Naczelnika, oświadczając, że to niedopuszczalne, by „Polak strzelał do Polaków”. W czasach stalinowskich, jako siostra wielkiego rewolucjonisty, odegrała niebagatelną rolę. Masowe aresztowania i wyroki śmierci zmuszały ludzi do rozpaczliwych prób wyrwania najbliższych z rąk reżimu. Aldona wystosowała list do Bolesława Bieruta, bodaj pierwszy tego typu, w sprawie Władysława Siły-Nowickiego, powstańca warszawskiego i działacza WiN-u, który był spokrewniony z Dzierżyńskimi. Aldona pisała do Bieruta: „Kocham go jak własnego syna, a więc przez pamięć niezapomnianego brata mego Feliksa Dzierżyńskiego, błagam Obywatela Prezydenta o łaskę darowania życia Władysławowi Nowickiemu” (Tadeusz M. Płużański, Zapora przeciw komunizmowi, Biuletyn Informacyjny AK, nr 3, marzec 2011). Pomogło, przyszły współpracownik KOR-u i ceniony adwokat został ocalony (choć miał z tego powodu wyrzuty sumienia wobec współtowarzyszy, których spotkał najwyższy wymiar kary). Do Aldony zaczęli apelować kolejni oskarżeni bądź ich najbliżsi. Na ile była w stanie, na tyle pomagała. Zmarła w 1966 roku w wieku 96 lat, przeżywszy wszystkich z rodzeństwa. Do końca życia dawała na mszę za duszę brata. Była polską patriotką i żarliwą katoliczką, nie mogącą nigdy pogodzić się z ideologią komunistyczną, a jednocześnie mocno kochała Feliksa i po śmierci brata walczyła o jego dobre imię.

[13] Feliks Dzierżyński, Listy do siostry Aldony…, op. cit.

[14] Antoni Jerzy Bułhak dzięki koligacji z Piłsudskimi otrzymał w międzywojniu niezłe posady w Warszawie – dyrektora Zakładów Mięsnych i dyrektora Giełdy Produktów Rolnych. Kiedy we wrześniu 1939 roku Warszawa próbowała się jeszcze bronić przed wejściem Niemców, Tonio znowu odegrał znaczącą rolę przy najbliższych Marszałka. Tak to zapisała we Wspomnieniach Aleksandra Piłsudska, wdowa po Naczelniku Państwa: „Spakowałyśmy rzeczy [z córkami], ale wyjazd [do Kamiennego Dworu] okazał się niemożliwy. Niemcy bombardowali zaciekle tę właśnie linię kolejową, którą mieliśmy jechać, i ruch pociągów na niej zawieszono. Wyratował nas mój kuzyn, Jerzy Bułhak, bawiący wówczas w Warszawie, proponując wyjazd do jego majątku na kresach wschodnich. Wielu ziemian tamtejszych, z nim razem, zaofiarowało swoje dwory wojsku na szpitale i nasza pomoc tam mogła przydać się. Wyjechaliśmy o siódmej rano, ja, córki, moja siostra i młoda kuzynka Anna, która spodziewała się dziecka za parę tygodni”. (Aleksandra Piłsudska, Wspomnienia, LTW, Warszawa 2004). Po kilku dniach pobytu w majątku Bułhaków wdowa po Marszałku decyduje się wraz z córkami jechać do Wilna. Wkrótce w jej ślady idą także Antoni i Wanda Bułhakowie. Dzięki matce Antoniego Aldonie, która daje władzom sowieckim kilka oryginalnych listów od Feliksa, otrzymują paszporty. Przy pomocy japońskiego konsula Chiune Sugihary wyjeżdżają tranzytem przez ZSRR do Japonii, tam wsiadają na statek do Kanady. Bułhak umiera w 1961 roku w Vancouver. Starszy brat Tonia Rudolf Bułhak padł ofiarą opresyjnego wychowania. Tuż po zdaniu matury w Kursku (w roku 1915) prawdopodobnie chciał się wyedukować seksualnie i skorzystał z usług prostytutki. Zaraził się chorobą weneryczną. Ze strachu przed religijną matką wolał popełnić samobójstwo.

[15] Zofia Dzierżyńska, op. cit.

[16] Znajoma rodziny w Dzierżynowie.

[17] Kopia listu z archiwum rodzinnego, F 230/72-74, Wydział Historii Partii KC PZPR, oryginał w Archiwum Akt Nowych.

[18] Jerzy Kuszelewski, wychowany w tradycji ziemiańskiej i dobrze wykształcony w wileńskiej Akademii Nauk Politycznych, nigdy nie poznał matki. Pracował w wywiadzie, między innymi w Referacie „Rosja”, a od lipca 1934 roku został w randze kapitana kierownikiem Samodzielnego Referatu „Litwa”. Z chwilą wejścia wojsk sowieckich do Wilna w 1939 roku popełnił samobójstwo lub poległ podczas walk między Wilnem a Zawiasami. Gdyby się dostał do sowieckiej niewoli, z pewnością zginąłby w Katyniu.

[19] Dworek w Dzierżynowie został zrekonstruowany kilka lat temu z inicjatywy prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki.

[20] Richard Pipes w monumentalnym dziele Rosja bolszewików pisze: „W niedzielę 27 stycznia ciało wodza [Lenina] złożono w tymczasowym drewnianym mauzoleum. Niestety, już w marcu, z nadejściem wiosny, zwłoki zaczęły się rozkładać. (…) Potem Dzierżyński, którego zadaniem było wiedzieć wszystko, zdobył informację, że pewien anatom z Charkowa, Władimir Worobiow, wynalazł nowe metody konserwacji żywych tkanek” (Richard Pipes, Rosja bolszewików, Magnum, Warszawa 2005). Stwierdzenie: „którego zadaniem było wiedzieć wszystko” w tym przypadku jest nadinterpretacją. Worobiow był współpracownikiem Władysława Dzierżyńskiego, dlatego Feliks, który bywał u brata w Charkowie, zanim ten nie przeniósł się do Jekatierinosławia, nie musiał się zbytnio wysilać w poszukiwaniu odpowiedniego kandydata na konserwatora zwłok Lenina.

[21] Władysław Dzierżyński wrócił do Polski z drugą żoną Katią, Rosjanką, wdową po carskim prokuratorze, oraz jej córką z pierwszego małżeństwa Wierą. Feliks dał im na drogę swój przydział żywnościowy, który jednak szybko się skończył, więc w czasie długiej podróży Władysław musiał zdobywać jedzenie, żywili się między innymi łykowatym mięsem upolowanego bociana.

[22] Simon Sebag Montefiore, Stalin. Młode lata despoty, Świat Książki, Warszawa 2008.

[23] Donald Rayfield przytacza w swojej książce opinię byłego ucznia Edmunda z taganrogskiego gimnazjum Pawła Filewskiego, który pisze, że Dzierżyński był chorobliwie i skrajnie drażliwy oraz lubił dręczyć uczniów. Niewykluczone. Bywa, że ktoś w pracy jest innym człowiekiem niż w domu. Być może należy wziąć pod uwagę także nasilającą się chorobę. Jednak równie dobrze może to być opinia nieobiektywnego ucznia. Każdy z nas ma w pamięci szkołę i to, że dla jednych uczniów ktoś jest wybitnym pedagogiem, a dla drugich „złośliwą zołzą”, która się na nich uwzięła.

Powikłaną historie mamy. Tą o TW Bolek także.
CZY CZAS ABY Lech Walesa Airport GDN zmienił nazwę już na: Anna Solidarność 1980 Airport Gdańsk
im. Anny Walentynowicz – MATKI Solidarności!
Reklamy

6 komentarzy do “Ludu Warszawy na Plac Bankowy !

  1. Witaj Albatrosie w nowym miejscu.
    Ciekawy tekst od strony zawartości tylko jakaś ta składnia dziwna 🙂 jakby z translatora albo czort wie z czego.

  2. Witaj, witaj @PIKO, Blogerze Szanowny!

    Ale w garnku polskiej historii wrze.

    Ni to posolić ni to popieprzyć !

    Czeska „Wegeta” nie pomoże ?.

    Polski Lud za Obywatela ,który był noszony na rękach robotników w sierpniu 1980 roku, Wodza Narodu Lecha Wałęsę (za postać człowieka ze skazą „TW Bolka ” udokumentowanego agenta z SB w latach 1970-76 – 31 stycznia 2017 roku) w roku 1981 życie by oddał . Do wyjaśnienia z jakiego powodu wyleciał w powietrze w Święta Wielkiej Nocy, budynek przy ulicy Wita Stwosza w Gdańskiej Oliwie , w której mieszkał major Hodysz, budynek wyleciał z powodu wybuchu gazu zabijając 21 osób.

    To jego mieszkanie przeszukiwał UOP po wybuchu w Gdańsku. Kim …
    niezalezna.pl/84469-jego-mieszkanie-przeszukiwal-uo…
    Translate this page
    Aug 9, 2016 – Adam Hodysz, którego ekipa prezydenta Lecha Wałęsy z delegatury UOP w Gdańsku, podejrzewała o przetrzymywanie kopii dokumentów …
    Jego dom wybuchł, bo miał teczkę „Bolka”? „GP” rozmawiała z …
    niezalezna.pl/84478-jego-dom-wybuchl-bo-mial-tecz…
    Translate this page
    Aug 9, 2016 – Major Adam Hodysz, były esbek, a później oficer Urzędu Ochrony Państwa, miał dysponować kopiami dokumentów agenturalnych TW „Bolka”.

    Ciekawe jak zakończy się HISTORIA SMOLEŃSKA 2010 ???

    Ponoć naszego Wodza Narodu Marszałka Józefa Piłsudskiego uratował od ZAMACHU właśnie Feliks Dzierżyński szef Bolszewickiej CZEKA. Takich miał dobrych agentów w Warszawie. Historia jest mściwa, ale sprawiedliwa. O tym Notka.

  3. @ Albatrosie…
    Długie ale bardzo ciekawe.

    Cóż z człowiekiem mogą zrobić przeżycia więzienne? Zmienić go? Tak ale chyba nie do końca. Zostają wspomnienia z rodzinnego domu, głęboko skrywane.
    Tyle wiem, co wszyscy, że był „krwawym katem”. Jednak przyznaję, że nie znam, nie czytałam solidnego opracowania o tym człowieku.
    Niech się nikt teraz nie oburzy, gdy wspomnę, że często ( po kryjomu ) ratował Polaków, głównie księży polskich. Wypuszczał z Łubianki.
    Wiadomości te pochodzą właśnie od uratowanych.
    Nie podam linka, gdyż czytałam o tym „na bibule”.

    Pozdrawiam

  4. @Albatros
    ciekawe, odbrązowiony jeszcze tajnie za komuny Felix okazuje się być niekiedy nawet ludzki..
    bardzo dobry materiał na wejście – witamy

    RobertzJamajki

  5. Witajcie

    @Cisza, @RobertzJamajki, @Piko

    tak popieprzoną historię jaką MY mamy, to ze świecą szukać wśród innych.
    A to wszystko przez stronnictwo pruskie i SASÓW oraz carskie.
    jEDZ PIJ I POPUSZCZAJ PASA I W DUPIE MIEJ PATRIOTYZM.

    I życie z marzeniami – napoleoznizm.
    Dał nam przykład Bonaparte jak mamy dostawać w „dupe” pod każdym względem.

    A w tym czasie zmieniała się klasa polityczna z judeizmu, chabad na luterańskich konwertytów, z rycerzy na pachołków, z lichwy do „szlachectwa”. I trwa to do dzisiaj.

    Powstania listopadowe 1830, styczniowe 1863 i powstanie warszawskie 1944: tysiące trupów, zamęczonych, wywiezionych, powieszonych, rozstrzelanych.
    Konfiskata mienia.
    Gdzie siła biologiczna i ekonomiczna tego Narodu ?.

    Panie Antoni Macierewicz czas najwyższy zmądrzeć.

    Informacje ogólne
    Kazimierz IV Jagiellończyk (1427-1492), syn Władysława Jagiełły, wielki książę litewski od 1440, król polski od 1447. Wysłany na Litwę jako namiestnik królewski, obwołany wielkim księciem. Faktu tego nie uznała Korona. Po śmierci Władysława III Warneńczyka zaproponowano Kazimierzowi Jagiellończykowi objęcie tronu polskiego. Koronował się dopiero 1447, wymuszając wcześniej na możnowładcach małopolskich zmianę warunków unii na korzystniejsze dla Litwy.

    Nadał bojarom litewskim prawa równe szlachcie polskiej, obiecał zwrot Podola i Wołynia państwu litewskiemu.
    Wojna z Zakonem Krzyżackim
    W 1454 na prośbę Związku Pruskiego, popartą udanym powstaniem antykrzyżackim, ogłosił inkorporację Prus do Korony. Krok ten doprowadził do wybuchu wojny trzynastoletniej (1454-1466), zakończonej pokojem toruńskim i odzyskaniem ziemi chełmińskiej, gniewkowskiej, Pomorza Gdańskiego i Warmii oraz miast Malborka, Elbląga, Sztumu i Gdańska. W wyniku traktatu pokojowego państwo zakonne stało się lennem polskim.

    Wbrew naciskom papiestwa i cesarza nie wystąpił przeciwko królowi czeskiemu Jerzemu z Podiebradu, zyskując w 1468 uznanie syna Władysława jako następcy na tronie czeskim. Po śmierci Jerzego z Podiebradu (1471), zgodnie z obietnicą, rządy w Czechach objął Władysław II Jagiellończyk. Sukcesja czeska wywołała konflikt z królem węgierskim Maciejem Korwinem, zakończony pokojem w Ołomuńcu (1479).

    W latach 1456-1457 Kazimierz Jagiellończyk włączył do Polski księstwo oświęcimskie, ziemię rawską i gostyńską (1462), ziemię sochaczewską (1476). Dążył do wzmocnienia władzy królewskiej, zwalczał oligarchię magnacką z biskupem Z. Oleśnickim na czele. Sojusznikiem króla w walce z magnaterią była szlachta, która otrzymawszy przywileje cerekwicki i nieszawski zaczęła odgrywać pierwszoplanową rolę w państwie.

    Króla rodowego i mądrą królewnę na tronie piastowskim i jagiellońskim nam potrzeba: i parę lat ciężkich robót dla wszystkich kurew, lichwiarzy i złodziei.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: